piątek, 31 sierpnia 2012

Rozdział 14.

Co ukrywałam przed Ksawem? Nie, nie zdradzałam go! Nie potrafiłabym mu tego zrobić, zbyt mocno go kochałam. Był całym moim światem. Moja tajemnica była związana z dniem, w którym pierwszy raz minęłam miłość mojego życia. Bo czy mój pobyt w Warszawie był tylko przypadkowy? Nie. Miałam wtedy do załatwienia sprawę, która zmieniła całe moje dotychczasowe życie, a Ksaw nie wiedział o tym, co robię, gdy mnie nie ma.

~~~~

 Zdawałem sobie wtedy sprawę z tego, że coś ukrywa i wcale nie chodzi o studia. Jednak nie miałem podstaw, by podejrzewać ją o cokolwiek. Bałem się jednak, że ma kogoś innego. Tak wiele jeszcze wtedy o niej nie wiedziałem. A było naprawdę wiele faktów, które powinienem znać.


~~~~

-Emilka, gdzie ty tak znikasz?
-Staram się poznać Warszawę...
-Całymi dniami?
-Mam siedzieć sama w domu, gdy ty jesteś na uczelni?
-No nie, ale gdy wracam, to Cię nie ma, a chciałbym spędzić z tobą trochę czasu.
-A teraz, to może rozmawiasz ze mną przez telefon, że mnie nie ma?
 -Mila, musimy się kłócić?
-To ty zacząłeś, wiesz?
-Po prostu się martwię.
-Nie masz o co.-warknęła i wzięła bluzę.-Idę się przejść.

~~~~

 I tak było za każdym razem, gdy chciałem porozmawiać o tym co robi. Co miałem wtedy robić? Coraz bardziej się bałem, naprawdę! Nie chciałem jej stracić.  Stała się moją definicją szczęścia. Co miałem robić, gdy ona coś ukrywała, a ja nie wiedziałem, o co chodzi? Zaczynałem się coraz bardziej bać....

~~~~
-Co z tym zrobisz?-zapytała Emilkę Karolina, przyjaciółka ze studiów.-Jak wyjedziesz i co powiesz Ksawowi?
-Pojadę, a Ksawierowi powiem, że jadę do wujka do Gdańska, całe szczęście, że go tam mam.-wzruszyłam ramionami.
-Nadal będziesz go okłamywać?
-Nie mówię mu całej prawdy, a wujka i tak odwiedzę.
-Mila, Mila, Mila.. Musisz mu powiedzieć.
-I co to da? Lepiej jest, gdy nic nie wie.
-To się w końcu wyda.
-Powiem mu, ale jeszcze nie teraz...
-... a co jeśli ja mu powiem?
-Nie powiesz mu, znam Cię Karo.-ucałowała ją w policzek.-Do zobaczenia za tydzień.
-Oby nie wydało się samo..-mruknęła dziewczyna.-Wtedy to nic Ci nie pomoże. A Ksawery Cię zostawi i będziesz sama...
Emilia nie słyszała już jednak tego, co powiedziała na samym końcu Karolina. Śpieszyła się na umówione spotkanie

~~~~

Ksawery od godziny czekał na Emilkę. Dwie godziny robił kolację. Chciał, by ten dzień był magiczny. Wszystko miało być cudowne. Jednak oczekiwanie na dziewczynę z każdą minutą przedłużało się. Włączył telewizor i sam nie wiedział, kiedy usnął. Obudził się w momencie, gdy Mila wchodziła do mieszkania. Spojrzał na zegarek. 22:12. Czekał na nią trzy godziny. 
-Gdzie byłaś?-zapytał zaspany. 
-W mieście, przecież...
-... umówiliśmy się, że zjemy razem kolację! Jeszcze rano Ci o tym przypominałem, a ty obiecałaś, że będziesz puntkualnie o 19. Mila, co do jasnej anielki się z tobą dzieje? Jak idiota sterczałem przy garach dwie godziny, żeby wszystko poszło na marne. Obiecałaś...-westchnął i wziął bluzę z wieszaka.-Smacznego.
-Ksaw...
-Nie wiem, kiedy wrócę...
-Wyjeżdżam jutro do Gdańska, do wujka..
-Świetnie!
-Ksawery! Nie wiem jak długo tam bedę..
-Mi to jest bez różnicy, wiesz? Cześć.
Wyszedł trzaskając drzwiami, a ona spojrzała na przystrojony stół i jej ulubione danie. Wybiegła z mieszkania, ale jego już nie było. Wróciła do domu z wyrzutami sumienia...

~~~~


Gdańsk, 2 kwietnia 2011 rok


Witaj Ksawery,

   Tak bardzo Cię przepraszam, że zapomniałam o tej kolacji. Straciłam poczucie czasu na spotkaniu z Karoliną. Wszystko między nami się psuje, dlatego uciekłam na te parę dni tutaj, do Gdańska. Chcę tak wiele przemyśleć. Boję się, że gdy wrócę, to wszystko zepsuje się do końca. Kocham Cię Ksawery i nie chcę się kłócić. Chociaż wiem, że kłócimy się przeze mnie. I tak bardzo, bardzo przepraszam Cię Ksaw. 
   Nie mam nikogo. Boisz się, że spędzam czas, gdy mnie nie ma z innym? Dla mnie liczysz się tylko Ty. Nikt więcej, tylko Ty. Nie potrafiłabym  Cię zastąpić innym. To właśnie ty jesteś sensem mojego życia i nie wyobrażam co miało by się stać, gdyby Ciebie zabrakło.

Wracam 8 kwietnia. 

Emilka
______

14 chyba zawsze będzie mi się kojarzyła z Semirem i tak dziwnie się w tytule pisało ten numer...

czwartek, 9 sierpnia 2012

Rozdział 13.


Życie w stolicy dla Emilki okazało się nie lada wyzwaniem. Trudno jej było odnaleźć się w nowym mieście. Nie było dnia, w którym nie musiałaby zapytać kogokolwiek o drogę na jakiś przystanek, lub jakieś miejsce. A przecież mieszkała tu już przeszło półtora roku. Gubiła się, ale miała tu Ksawerego, swojego obecnego chłopaka. Dla niego chciała zrobić wiele, jednak trudno było jej w Warszawie. Wiele razy pragnęła wszystko rzucić i wracać do swojego Poznania. Aczkolwiek fakt, że tam nie będzie Ksawa idealnie ją od tego odganiał. Kochała go i poświęcała dla niego wiele.

~~~~

-Czemu jesteś smutna?
-Tęsknie za Poznaniem...
-Jedź tam na parę dni.
-Ale...
-Mila, Mila, moja słodka Mila.-zaśmiał się ujmując jej twarz w dłonie.-Jest świeżo po sesji, nic się nie stanie, jak wyjedziesz na parę dni. A tobie ten wyjazd dobrze zrobi.
-Ale..
-Nie gadaj, tylko pakuj co najbardziej Ci potrzebne, sprawdzaj pociąg i jedź.
-Ale...
-Mila, pakuj się, ja sprawdzam pociąg.
-Jesteś kochany!-zawołała całując go i biegnąc do swojego pokoju. 

~~~~

Poznań. 27 luty 2011 rok

Witaj Ukochany,

  Nie mogę uwierzyć, że tak dawno żadne z nas nie pisało listów. Cóż dziwnego, przecież mieszkamy od miesiąca razem. Po co mielibyśmy pisać do siebie, codziennie budząc się obok siebie?
   Moi rodzice nadal zdziwieni są, że ufam Tobie, chłopakowi, którego poznałam przypadkiem. Zawsze będę pamiętać, że nasze poznanie nie było zaplanowane. Ale zawdzięczam mu teraz wszystko to, co mam. A mam Ciebie i to mi wystarcza do szczęścia. Liczysz się tylko Ty i nikt więcej.
   Siedzę teraz nad Wartą. Czuję się tu tak naprawdę dobrze. Nie mówię Ci tego, ale źle mi w Warszawie. To zbyt duże miasto, ale robię to dla Ciebie. Wiesz, gdyby nie ty, to nie studiowałabym w stolicy, a w Gdańsku ?Jednak teraz to Ty jesteś dla mnie najważniejszy. Zrobię dla Ciebie wszystko Ksaw. Nie jesteś częścią mego świata.... Jesteś całym moim światem.
  Do zobaczenia 1 marca.

Kocham Cię, 
 Mila


~~~~
-Mila, co się z tobą ostatnio dzieje?
-Nic Ksaw, nic.
-Coś przede mną ukrywasz?
-Ja? Nie!
-Mila, co jest?
Wtuliła się w niego. Nic nie było. Musiał w to uwierzyć. Nie chciała, by wiedział wszystko.
-Mam trudny egzamin jutro, denerwuje się.
-Nie mówiłaś nic, przecież bym Ci pomógł się nauczyć.
-Dałam sobie radę.
-Będę trzymał za Ciebie kciuki Myszko.-szepnął całując jej czoło.
Westchnęła. Ukrywanie prawdy było dla niej coraz trudniejsze. Jednak nie mogła się poddać. Nie mogła mu powiedzieć. Wszystko nadal miało być tajemnicą.


~~~~

-Mila, a wracając do twojego listu z Poznania... naprawdę Ci tu źle?
-Nie Ksaw. Po prostu nadal się tu gubię. Przyzwyczaję się, najważniejsze, że mam Ciebie.
-Bo jeśli chcesz, to po skończonym roku możemy się postarać o to, by studiować w Poznaniu.
-Damy radę. Zostajemy tu, w Warszawie. 
-Jesteś pewna, że nadal chcesz się dla mnie tak poświęcać? Przecież ja też mogę studiować w Poznaniu.
-Nie! Zostajemy tu, w Warszawie. Chcę tego. Przyzwyczaję się...
-Robisz to już półtora roku... Mila słońce, przecież chce dla Ciebie dobrze.
-Dlatego zostajemy tu. Nie mieszkałabym wiecznie w Poznaniu. Lepiej teraz, niż kiedy indziej. Dam radę, naprawdę..
-Po prostu się martwię, od jakiegoś czasu nie jesteś sobą.
-To przez studia, mamy mały młyn teraz, ale niedługo wszystko wróci do normy.
-Obyś miała rację, obyś miała rację...
______________________

Nie miałam czasu, by cokolwiek tu napisać, czy też dodać. Tak też został mi jeszcze jeden rozdział, a później albo coś napiszę, albo będzie dłuższa przerwa.

 

piątek, 27 lipca 2012

Rozdział 12.



-A gdy będę obok, to nadal będziesz uważał, że jestem najpiękniejsza na całym świecie?
-Gdy będziesz obok nie będę widział nikogo oprócz Ciebie, więc kto miałby być piękniejszy, niż ty?
-Nie możesz być zaślepiony przeze mnie.
-A kto powiedział, że przez Ciebie? Może przez to, co do Ciebie czuję? 
-Jesteś uroczy.
-Jednak nie tak bardzo, jak ty.
-Dlaczego ludzie tacy jak ty znajdują się daleko ode mnie?
-Bo ja jestem jedyny na świecie i czekałaś na to, abyśmy się poznali. 
-Jesteś strasznie pewny siebie.
-Bo mam Ciebie i nic więcej nie potrzebne mi do szczęścia.
-Nie masz mnie, jesteśmy znajomymi, przyjaciółmi... 
-A kto powiedział, że kiedyś nie będziemy razem? 

~~~~

-Myślisz, że marzenia się spełniają?
-Jestem tego pewien.
-Dlaczego?
-Bo jesteś obok, a to jedno z moich marzeń.
-A jakie jest kolejne?
-Gdy się spełni, to Ci powiem.-zaśmiał się i ją objął.-A ty jakie masz marzenie?
-Jeszcze się nie spełniło. Ktoś mu musi pomóc.
-Ktoś?
-Mhy.
Uśmiechnął się i ucałował ją w czoło. Pragnął spełnić swoje marzenie, jednak nie chciał, aby Emilka źle odebrała jego zachowanie. Postanowił zaczekać. Czas to pieniądz. Ale dla niej mógł czekać długo, bo czas spędzony z nią liczył się podwójnie.

 ~~~~


Zwariowała. Cały świat wokół niej się zmienił. Ze swojego Poznania wyprowadziła się do Warszawy. A przecież tak wiele razy powtarzała, że nienawidzi stolicy Polski. Zmieniła swoje plany, o których w jej rodzinie mówiono od trzech lat. Miała studiować w Gdańsku i mieszkać u wujka. Wystarczyło poznanie Ksawerego i wszystkie plany trafił szlak, bo zakochała się w chłopaku. Dla niego wybrała studia w Warszawie. Chciała poświęcić dla niego wiele, byle tylko mieć go obok. 
Jej nowy świat nazywał się - Ksawery. To dla niego była skłonna zrobić wszystko. I dlatego też rozpakowywała swoje ostatnie rzeczy. Od dziś jest mieszkanką Warszawy. Przynajmniej na trzy lata. Albo pięć. 
Czas pokaże, czy dokonała właściwego wyboru.


~~~~


Warszawa, 11 sierpnia 2009 rok


Witaj Ksawery,

   Nie odpisałeś na mój poprzedni list. Martwię się. Nawet nie wiesz, że mieszkam już w Warszawie. Nie mam odwagi zadzwonić do Ciebie, lub napisać krótkiego sms'a. Przywykłam do pisania listów. Od nich się zaczęło i boje się, że gdy one się skończą, to wszystko, co nas połączyło też się skończy.
  Trudno będzie mi się przyzwyczaić do nowego miejsca zamieszkania, ale robię to dla Ciebie Ksawery. Dla Ciebie zostawiłam moje wszystkie plany. Zrezygnowałam ze studiowania w Gdańsku. Dla Ciebie zrobię wszystko. I przepraszam Cię za te powtórzenia 'Dla Ciebie'. Tak wiele chcę Ci napisać, że sama nie wiem. kiedy piszę po raz któryś te same słowa. 
  Co się z tobą dzieje? Gdzie jesteś? Martwię się.. Zostawiam Ci mój nowy adres. Przyjedziesz do mnie w wolnej chwili? Chciałabym się móc do Ciebie przytulić i znów poczuć tak, jak wtedy, gdy byłeś u mnie w Poznaniu. 
   Ksawery... jesteś dla mnie naprawdę kimś ważnym.

Mila

~~~~
Warszawa, 14 sierpnia 2009 rok.

Witaj Śliczna,
   Moja skrzynka była zawalona reklamami, a ja widząc je byłem leniem i nie chciałem ich wyciągnąć. Dopiero po ujrzeniu rachunków wyciągnąłem wszystko, a między innymi twój list. Przepraszam, już więcej tak nie zrobię. 
   Mieszkasz w Warszawie już, a mnie obok Ciebie nie ma? Matko, ale ze mnie idiota! Przepraszam, przepraszam! Powinienem do Ciebie teraz śmigać, zamiast pisać ten list, ale jest późna pora i na pewno już śpisz. W końcu zegar wskazuje 23:47. Wyślę list rano, a kto wie, czy czasem nie odwiedzę Cię prędzej, nic on. Nie mam pojęcia, jak długo jutro będę siedział u mojej mamy. Tak, moja matka potrafi być męcząca, a już jakiś czas temu obiecałem jej, że ją odwiedzę. 
   Co u mnie? Nic ciekawego, bez Ciebie obok wszystko jest takie samo. Nie martw się o mnie, niebawem Cię odwiedzę, przytulę do siebie i będziemy tak leżeli cały dzień, jeśli tylko chcesz.
Twój Ksawery 

__________________

Z  urodzinowymi życzeniami dla Domi. Byś zawsze była taka, jaka jesteś. Uśmiechała się, była tą samą dziewczyną, co jesteś. Aby wszystkie twoje marzenia się spełniły. Żeby ludzie, których masz obok zawsze byli Ci wierni i nigdy nie zostawili Cię, bo naprawdę jesteś cudowną osobą i żałuję, że mając Cię przez 3 lata w klasie tak naprawdę zaczęłyśmy rozmawiać ze sobą na samym końcu. 
Żebyś czasem nie zwariowała w tym Liceum, bo nie możesz się zmieniać, masz być taka, jaka jesteś. A jeśli już tak koniecznie chcesz się zmieniać, to tylko i wyłącznie na lepsze.

Zostały mi w zapasie tylko dwa rozdziały, ale w środę jadę do Poznania. Więc może wymyślę coś nowego? Zostawiam was z tym rozdziałem, czekajcie, na to, co będzie dalej. 

Pozdrawiam, Irmina.

A jak ktoś ma pytania, to zapraszam TU 

piątek, 20 lipca 2012

Rozdział 11.



Warszawa, 29 lipca 2009 rok

Cześć Mila, 


   Kolejne dni z tobą sprawiły, że jestem naprawdę szczęśliwy. Pokochałem twój uśmiech, każdy twój gest. Uwielbiam momenty, gdy się złościsz, aby chwilę później rzucać się na mnie ze śmiechem. Chciałbym, aby przyjęli Cię do którejś z uczelni w Warszawie, jakie znaleźliśmy i wysłaliśmy twoje zgłoszenie. Wierze głęboko w to, że za parę dni otrzymasz pozytywną odpowiedź, a wtedy będziemy tak blisko siebie.
   Problem jest w tym miejscu, że gdy będziemy już tak blisko siebie, to nie będę miał już listów od Ciebie, bo ty będziesz obok. Jaki miałoby sens pisanie do siebie listów, gdy będzie się mieszkało w tym samym miejscu? Chyba, że jednak szukasz mieszkania w Warszawie, chociaż mówiłem Ci, co o tym sądzę. Mi wcale nie przeszkadzało by, gdybyś zajęła wolny pokój w moim mieszkaniu, w końcu miałbym pretekst, aby wreszcie je urządzić. Ale nic na siłę. 
  Poznań to cudowne miasto. Chyba miałaś racje w pierwszym liście, twierdząc, że bardziej przyjazne dla turystów. Nie miałem problemu się w nim odnaleźć, sama widziałaś, że drugiego dnia już wiedziałem doskonale, gdzie wysiadamy i którą ulicą dojść nad nasze miejsce nad Wartą. Albo jak na Stary Rynek dojść z dworca PKP. Widzisz, mam dobrą pamięć, do twojego mieszkania też sam trafię, jeśli będzie trzeba. 
  Wiesz... chciałbym móc Ci coś powiedzieć, ale muszę poczekać do kolejnego spotkania. Mam nadzieję, że nastąpi ono niebawem. Jeśli nie to trudno, poczekam. Byle bym się doczekał, to najważniejsze. 
   Lubię wieczory obok Ciebie, na ostatnim piętrze 13 piętrowego budynku, na twoim balkonie. Lubię, gdy usypiasz w moich ramionach, okryta kocem, a ja mogę wpatrywać się w twoją anielską twarz z uśmiechem. 
   Przeżyjmy to jeszcze raz...


Całuję, 
Ksaw


~~~~


Obejmował ją w pasie i razem czekali do dwunastej, aby zobaczyć słynne koziołki. Ksawery nie miał nawet pojęcia, że właśnie w tej chwili spełnia się jedno z marzeń Emilki.
-Zawsze przychodziłam tu sama, wiesz? I nie widziałam tu nic magicznego, dziś jest inaczej.
-Wystarczyło, że jestem obok, hmmm?
-Gdy ty jesteś obok wszystko jest zupełnie inne.
-Lepsze?
-Jak najbardziej Ksawery.-wtuliła się w niego.
-Lubię, jak się do mnie przytulasz.
-A ja lubię się do Ciebie przytulać. Czuję się wtedy bezpieczna.
-I zawsze tak będzie.


~~~~


-Wiesz, zdecydowanie wolę moją Wisłę.-stwierdził bawiąc się jej włosami.
-A ja kocham moją Wartę, co teraz?-zapytała ze śmiechem.
-Wykopiemy wielki korytarz i połączymy te dwie rzeki i będziemy leżeć tak przy ich złączeniu.-stwierdził.-Ja będę miał moją Wisłę, ty Watrę i wszyscy będą żyli długo i szczęśliwie.
-Szkoda, że nie wszystkie marzenia da się spełnić.
-A kto powiedział, że się nie uda? Dla Ciebie zrobię wszystko....
-... tylko nie uda Ci się połączyć Wisły i Warty.-stwierdziła pstrykając go w nos.-Wystarczy mi, że mam Ciebie. Może ty przywykniesz do Warty, albo ja do Wisły... Jeśli polubiłam już Warszawę, to może i Wisłę polubię?.


~~~~


-Świetny masz widok z tego balkonu.
-Wiem.-ziewnęła i owinęła się kocem wtulając w chłopaka.
Nim Ksawery się obejrzał Emilka już spała. Odgarnął włosy z jej twarzy i się uśmiechnął. Kto by nie chciał, by ta chwila trwała wiecznie? On chciał, aby kiedyś było tak zawsze.
-Gdybyś tylko wiedziała, co do Ciebie czuję.-szepnął i ucałował jej czoło. Poprawił koc i spojrzał przed siebie.
To był ostatni wieczór, jaki spędzał w Poznaniu.

~~~~

Poznań, 4 sierpnia 2009 rok


Witaj Ksaw;

   Znalazłam mieszkanie w Warszawie, dostałam się na studia. Czy to nie cudowne? Będziemy teraz tak blisko siebie. Będziesz musiał mi pokazać Warszawę tak, abym się nie zgubiła. 
   Nie miej mi za złe, że chcę mieszkać sama. Nie znam Cię na tyle, aby z tobą zamieszkać. W końcu parę lat w stolicy mnie czeka, a nie chcę pewnego dnia szukać mieszkania. Także zamieszkam sama, spokojnie, dam sobie radę. Powinnam zostać Warszawianką od początku września, jeśli nic się nie zmieni. Czekaj cierpliwie, jak widzisz nie jedno, nie dwa spotkania były.. I jeszcze nie jedno będzie miało miejsce. 
    Jestem szalona, naprawdę! W tym co robię nie ma nawet odrobiny zdrowego rozsądku, wiesz? A mimo to niczym się nie przejmuje. Niech będzie, co ma być. Ja czekam na kolejne spotkanie, bo czas, który spędziłeś w Poznaniu był naprawdę cudowny.

Mila

~~~~

 -A gdy kiedyś zrobię coś, czego nie powinnam? Wybaczysz mi?
-Wszystko Ci wybaczę.
-Nawet najgorsze? 
-Nawet najgorsze, jesteś moim aniołkiem.-przytulił ją do siebie.-Nie pozwolę, by ktoś sprawił, że pewnego dnia to wszystko się skończy.
-Ale obiecujesz?
-Obiecuję Mila, obiecuję.
_______________________


Dla Domi :*

Znów dodaję wcześniej, ale jakoś szybko ulegam ludziom, więc Dominice nie potrzeba było dużo czasu, abym dodała. 

Kolejny.. ach, już nic nie mówię!


 

sobota, 14 lipca 2012

Rozdział 10.




Poznań, 6 lipca 2009 rok


Witaj Ksawery,


    Dziś to ja piszę jako pierwsza. Nie dostałam odpowiedzi na mój list, bo przecież wszystko mi powiedziałeś w trakcie naszego spotkania... A raczej kilku spotkań. Nie mogę uwierzyć, że ponad połowę mojego pobytu spędziłam z tobą. To było takie cudowne mieć Ciebie obok. Chłopaka, który zawrócił mi w głowie swoimi listami. Tak, dziś już wiem, dlaczego czasem pisałam głupoty. Albo powtarzałam to samo. Czy się zakochałam? 
   Nie mam pojęcia, czy można się zakochać w tak krótkim czasie, ale jeśli można, to chyba Cię kocham. Nigdy w życiu nie spotkałam kogoś takiego jak ty. Czuję się, jak bohaterka jakiegoś filmu, lub książki, wiesz? 
   Chciałabym móc znów wrócić do Warszawy. Nawet chyba nie wiesz, jak bardzo bym chciała. Może złoże papiery na studia zaoczne w Warszawie? Wynajmę sobie jakieś mieszkanie, chociaż już widzę te szalone ceny i będziemy mieli do siebie bliżej? Wtedy bym miała Cię na wyciągnięcie ręki.  Ale najpierw ty melduj się w Poznaniu. 
  Muszę wywołać nasze zdjęcia i powiesić je na mojej ścianie w pokoju, abym miała się do czego uśmiechać. Trudno mi wybrać jedno zdjęcie, więc będzie ich kilka, kilkanaście... Kiedyś zbankrutuje na wywoływaniu zdjęć, bo mam tyle wartych uwagi. Musiałabym wygrać parę milionów, to żyło by mi się o wiele lepiej. 
   Chyba poszukam jakiejś uczelni w Warszawie i mieszkania też. I porozmawiam z rodzicami, wiesz? Już mi się podoba myśl o studiowaniu w stolicy kraju. Nawet jeśli mam się spóźniać i gubić. I pytać o drogę ludzi, którzy się gdzieś śpieszą. Stolica naszego kraju nie może być taka zła.  Z resztą nie jest, przeżyłam w niej parę dni! Uważam to za duży sukces, wiesz? 
  Gdy piszę mam przed oczami twój uśmiech, potrafię sobie wyobrazić, co robisz, gdy czytasz poszczególne zdania. Poznałam Cię przez te parę dni jak nikogo innego. Z nikim innym nie czułam się tak dobrze, jak z tobą. Stałeś się moim ideałem, mimo wad. 
   Przyjedź do Poznania. Dasz radę jak najszybciej? Chce znów móc się do Ciebie przytulić... Chcę, żebyś był obok zawsze. Obiecaj, że zawsze będziesz....


Emillka


~~~~


Leżeli na trawie obok Wisły. Niebo rozświetlało miliony gwiazd. Ona miała głowę na jego brzuchu, a on bawił się jej włosami. Oboje się uśmiechali, a Emilka miała zamknięte oczy. Cieszyli się chwilą. Chcieli, by ta trwała wiecznie.
-Obiecaj, że kiedyś też tak będzie.
-Obiecuję. Kiedyś będziemy tak leżeli codziennie, nie przejmując się niczym innym. Tylko ty i ja. Obiecuję Ci to Mila.
Podniosła głową i spojrzała na Ksawerego. Chciała wierzyć jego słowom. Tak bardzo chciała wierzyć, że jeszcze kiedyś spędzą tak wieczór.
-Chciałabym, abyś był zawsze obok. I tak bardzo żałuję, że za parę dni wrócę do Poznania, gdzie znów będę sama.
Usiadł i przytulił ją do siebie całując w czoło.
-Kiedyś tak będzie. Obiecuję ci to Mila, naprawdę ci to obiecuję. Jesteś moim Aniołem i Gwiazdką. Dla Ciebie zrobię wszystko.
Było niczym jak w bajce. Dwójka zakochanych, która chciała wierzyć, że nie ma barier nie do pokonania. Chcieli, by zawsze było tak, jak tego zapragną. Mieli być tylko oni i nic więcej,.

~~~

-Stadion Legii? Chyba oszalałeś!-niemalże zawołała widząc przed sobą to, o czym wspomniała.-Mam na sobie niebieską koszulkę z widokiem na poznański stadion...
-...och, gdybyś mi dała dojść do słowa, to byś wiedziała, po co Cię tu zabrałem.-zaśmiał się.-Nigdy nie chciałaś zrobić czegoś zakazanego?
-Nie rozumiem?
-Doskonale wiem, że w torebce masz szalik Lechowy, z którym się nie rozstajesz od przyjazdu tutaj.  Nie myślałaś nigdy o zdjęciu przed stadionem największego przeciwnika twojej ukochanej drużyny?
-Czyś ty oszalał?
-Nawet jeśli, to tylko przez Ciebie śliczna.-wyszczerzył się i wziął od niej aparat.-Wyciągaj szybciutko szaliczek i robimy śliczne zdjęcie.
Popatrzyła na niego i ze śmiechem wyciągała szalik z torebki. Nie miała pojęcia, że on wie, że posiada owy szalik. Trzymała go w rękach nad sobą, a on zrobił zdjęcie. Owinęła następnie nim szyję, a Ksawery zrobił kolejne zdjęcie. Nim zdążyła go ściągnąć objął ją w pasie jedną ręką i zrobił im zdjęcie z góry. Znów się zaśmiała.
-Uwielbiam, gdy się śmiejesz.-stwierdził oddając jej aparat i ściągając z jej szyi szalik.-Mogłabyś się śmiać cały czas, wiesz?
-A ty wiesz, że lubię, gdy jesteś obok?
-A ty wiesz, że śpisz dziś u mnie?
-Hę?
-Mam fajny film, obejrzelibyśmy. Napisz do Klaudii, że.. w sumie wymyśl coś, spędźmy ten wieczór razem. Mam wolną kanapę, prześpię się ma niej, a tobie użyczę moje łóżko.
-Czy ty naprawdę oszalałeś?
-Tylko przez Ciebie, tylko przez Ciebie.

~~~~

-Nie możesz zostać? Sama mówiłaś, że mam wygodne łóżko... masz wakacje, parę dni dłużej nie zaszkodzi.
-Wiesz doskonale, że muszę wracać, nie utrudniaj mi tego Ksaw.-ucałowała go w policzek.-Bardzo chciałabym zostać, ale muszę wracać do Poznania...
-Naprawdę nie możesz...?
-Ksaw...-szepnęła.-Nie utrudniaj mi, proszę. Jeśli nie wyjadę teraz, to będzie mi trudniej... Obiecaj, że teraz ty do mnie przyjedziesz. Mam wygodne łóżko, chętnie Ci go odstą....
-O nie, jeśli już mam u Ciebie nocować, to śpię na kanapie.-oznajmił twardo i ujął jej twarz w dłonie.-Nigdy bym nie pomyślał, że poznam dziewczynę moich snów na tym dworcu...
-Emila, pożegnaj się, zaraz pociąg odjeżdża!-usłyszeli wesoły krzyk Klaudii z pociągu.
-Sam widzisz, że muszę....-szepnęła smutno.-Jeszcze się zobaczymy Ksaw. Czekam na Ciebie w Poznaniu.
Ucałował ją szybko w czoło i przytulił do siebie.
-Idź już.-mruknął w jej szyję.-Inaczej nigdy Cię nie puszczę.
-Do zobaczenia Ksaw.- ucałowała jeszcze raz jego policzek i wbiegła do pociągu. Zdążyła zając miejsce w swoim przedziale i pociąg ruszył. Wpatrywała się coraz mniej widoczną sylwetkę chłopaka. Już za nim tęskniła.

~~~~

Warszawa, 10 lipca 2009 rok

Cześć Mila,


    Ty napisałaś pierwsza, ja nie potrafiłem ubrać w słowa tego, co chciałbym Ci przekazać. Przez te parę dni stałaś mi się naprawdę bliska. Lubiłem móc się do Ciebie przytulić, albo od tak ucałować Cię w czoło. Byłeś taka mała i bezbronna. Chciałbym móc Cię obronić przed całym światem. 
   Nie mam pojęcia, czy można się zakochać w tak krótkim czasie. Wiedz jednak, że jeśli można, to ja również coś do Ciebie czuję. Mogę przyjechać za tydzień, 17 lipca? Zostanę na tak długo, jak zechcesz mnie w swoim mieszkaniu, jeśli oczywiście chcesz mnie w nim na parę dni. 
   Jeśli jesteśmy szaleni, to nic nie szkodzi. Lubię czasami robić coś, czego ktoś inny by nie zrobił. Nie lubię podążać za tłumem, wole robić to, co chcę. A chcę Cię znów zobaczyć, jeśli tylko masz czas i chęci.
   Oglądam nasze zdjęcia, które wywołałem i nie mogę uwierzyć, że to wszystko się wydarzyło. Jednak te zdjęcia pokazują mi, że to wcale nie był sen. I cieszę się, że to wszystko miało miejsce.
  Chcę znów Cię zobaczyć. Proszę powiedz, że masz czas 17 lipca. I później... Bo nie wiem, czy wytrzymam dłużej bez Ciebie. Dałem radę 21 lat nie znając Ciebie, ale teraz, gdy wiem, że jest ktoś taki jak ty, to chciałbym móc Cię mieć 24 godziny na dobę, siedem dni w tygodniu ,365 dni w roku obok siebie.  
  Tęsknie za tobą, wiesz? Złóż papiery na uczelnie w Warszawie, mieszkać możesz u mnie, wiesz? Kupi się jakieś dodatkowe łóżko, choć kto wie, może nie będzie potrzebne. 
  Jeśli możesz, to napisz mi sms'a z odpowiedzią, czy mogę przyjechać tego 17 lipca, czy nie. Abym po prostu wiedział, czy mam załatwiać sobie wszystko, czy to nie ma sensu.


Ściskam i Całuję,
Twój Ksaw

____________________

 No dobra, dobra. Macie wcześniej, niech stracę. Ale kolejny nie tak szybko, o nie! Mam tylko 3 rozdziały jeszcze i to niezbyt dobre, także no.

 Pozdrawiam

wtorek, 10 lipca 2012

Rozdział 9.




Warszawa, 16 czerwca 2009 rok

Cześć Emilko,

  Dostałem twój list dziś i od razu odpisuję. To co, że właśnie olewam jakieś ostatnie wykłady. Pierwszy raz mi się zdarza, więc wielkiego problemu nie będzie, a jak nie, to coś wymyślę. Wolę pisać listy do Ciebie, niż spędzać czas na nudnych wykładach.
 Młodsze kuzynostwo czasem bywa naprawdę natrętne, ale fajnie je mieć. Mimo, że trzeba im poświęcać sporo czasu.  
   Miejsce na spotkanie? Starówka, Plan Kultury i Nauki... Jakieś miejsce nas Wisłą. Pałac Prezydencki? Nie, to ostatnie to nie. Jakiś ogród Botaniczny? Albo kawiarnia? Naprawdę miejsc w Warszawie jest tyle, że trudno wybrać. Tym bardziej, że nie mam pojęcia, w której części miasta mieszka wujek twojej koleżanki, Klaudii, więc trudno mi coś wybrać. Nie chcę, abyś się zgubiła po drodze, jeśli miałabyś do przejechania sporą cześć miasta. Park Linowy? Ogród Zoologiczny? Park Agrykola? Cytadela? Łazienki Królewskie? 
   To jeszcze tydzień i się widzimy. Jak ten czas szybko mija. Nim się obejrzę, a Cię zobaczę. Taką piękną, uroczą, kochaną i śliczną na przeciwko mnie. Nie będę mógł oderwać od Ciebie wzroku. 
   Wiesz Emilko, to będzie naprawdę miły dzień, gdy Cię zobaczę. W końcu nie codziennie widuje się gwiazdy z nieba na ziemi. A ja będę miał Ciebie. Na parę dni w mojej Warszawie.
  Do zobaczenia Piękna, coraz mniej dni... Coraz bliżej spotkania. Coraz mniej czasu do zobaczenia Ciebie.


Pozdrawiam, 
Ksawery




~~~~




Poznań, 20 czerwca 2009 rok

Cześć Ksawery,


   Nawet nie wiesz, jak nie mogę się doczekać tego spotkania. Jej, znów piszę to samo. Przepraszam, no! Zgłupiałam przez to wszystko...
   Z tych miejsc, które mi podałeś nie potrafię wybrać żadnego wybrać. Dlaczego to Ty nie mogłeś dokonać wyboru? Mam jednak nadzieję, że Poczta Polska dostarczy Ci mój list jutro, czyli 21 czerwca, lub 22 tak, abyś wiedział, że masz wybrać miejsce sam. Najlepiej, jak zadzwonisz do mnie tego 23 czerwca około godziny 9 rano, bo wcześniej mogę jeszcze spać. Gdy zadzwonisz, to po prostu ustalimy miejsce spotkania, myślę, że tak będzie najlepiej, skoro teraz nie możemy się zdecydować - a raczej ja nie mogę! Wiesz, chciałabym, aby nasze spotkanie kiedyś było miłym wspomnieniem. Bo wspomnienia są naprawdę świetne, zwłaszcza gdy kojarzą się nam z osobą, którą lubimy.
   Ksawery, obiecaj mi, że cokolwiek by się nie stało, to nadal będziemy pisać do siebie listy. Nawet' jeśli będzie to w dalekiej przyszłości. Nie chciałabym stracić przyjaciela przez jakąś głupotę. Po prostu mi to obiecaj, dobrze? Nawet, jeśli tak nie będzie, to proszę, obiecaj mi.
   Pokażesz mi te miejsca, których zdjęcia dostaję od Ciebie z każdym listem? Chciałabym je zobaczyć. Bo chyba masz ochotę spotkać się ze mną więcej, niż jeden raz? Odpowiesz mi na to pytanie za 3 dni. 
   Nie wiem, co mam jeszcze pisać, choć tak wiele bym chciała Ci przekazać przed naszym spotkaniem. Boję się czegoś. Tylko czego? Sama nie znam odpowiedzi na to pytanie. Może poznam je, gdy się spotkamy? 


Do zobaczenia.



~~~

Trzy miesiące. Tyle zajęło nam pisanie listów przed pierwszym naszym spotkaniem, w czasie którego mieliśmy porozmawiać. 9 listów. Dużo, czy mało? Wtedy Ksawery był dla mnie wielką niewiadomą. Pisał o sobie. Ale ja nie wiedziałam, jak to będzie wyglądało, gdy stanę obok niego i będziemy mieli ze sobą rozmawiać, spędzić wspólnie parę godzin. 
Chciałam tego spotkania wtedy, choć się bałam. Czego? Wtedy nie potrafiłam odpowiedzieć na to pytanie, naprawdę. Dziś doskonale zdaje sobie sprawę z tego, jaka odpowiedź była. 
90 dni, czy to dużo? Wtedy nie było to wiele, nie mieliśmy okazji się poznać. Listy to nie była rozmowa w cztery oczy. 

~~~~

Pamiętam, jak czekałem na nasze pierwsze spotkanie. Wieczorami leżałem w łóżku i marzyłem o tym, jak to będzie. Emilia była mi bliska, mimo, iż jej nie znałem. Chciałem, aby nasze spotkanie było idealne. Chciałem ją oczarować. Podobała mi się. Wtedy, gdy ją ujrzałem po raz pierwszy spodobała mi się. Gdy wypadł jej dowód w pierwszej chwili chciałem za nią zawołać, jednak nie zrobiłem tego. 
Czekałem na nasze spotkanie od pierwszego listu, jaki mi wysłała. Wcale nie miałem pewności, że odpisze. Ani nie mogłem być pewnym, że się spotkamy. Ale jednak tak się stało. 
Czy żałuję dziś, że ją poznałem?
______________

Technikum informatyczne, 31 osób, 29 chłopaków, 2 dziewczyny... Pozdrawiam!

W kolejnym spotkanie Ksawa i Mili, który za jakiś tydzień.

Miłych wakacji!

 

środa, 4 lipca 2012

Rozdział 8.




Warszawa, 6 czerwca 2009 rok

Witaj Emilko,

   Obiecałaś, że się spotkamy i cieszę się, że tak się stanie. Mogę odliczać dni do momentu, aż Cię zobaczę.
   Mogę Cię zapewnić, że nie jestem seryjnym mordercą. Wyglądam tak jak na zdjęciu, chyba, że trochę przytyłem, zdarza się, jak cały dzień jeździ się komunikacją miejską. Wysłałem Ci swoje zdjęcie i nie jestem facetem po pięćdziesiątce. Naprawdę masz niezłą wyobraźnie, ale spokojnie, nic się nie dzieje. 
  Ciesz się, że masz rodzinę porozrzucaną po Polsce. Darmowe nocleg w wakacje - marzenie niejednego studenta. Ja mogę sobie jedynie pozwolić na jazdę do Olsztyna i Radomia. A ty sobie pojedziesz do Gdańska - to nie fair. Też bym tak chciał, wiesz? Ja zwiedziłem z ojcem świat w wakacje, ale w sumie to nie to samo. Zawsze musiałem się męczyć z językiem, żeby z kimkolwiek się dogadać. 
   Nie bój się, zadzwonię tak jak prosiłaś, 23 czerwca. Dotrzymuję słowa, już to pisałem, więc poczekam do tego dnia, aby móc usłyszeć Twój głos. Ciekawi mnie, jaki on jest. Na pewno melodyjny i przyjemny do słuchania. Póki co zostajemy przy listach, które uwielbiam pisać, ale i uwielbiam dostawać od Ciebie.
  Nie mogę uwierzyć, że Cię zobaczę. Czekam na dwudziesty trzeci dzień czerwca z utęsknieniem. Tyle chce Ci pokazać. 
   Teraz niech czas mija jak najszybciej... Niech te dni i noce lecą tak szybko, jak ptaki. Niech znikają tak szybko, jak się pojawiają. Niech nadejdzie już dzień naszego spotkania. Wszystko będzie ładne i piękne.
  Wiesz, lubię patrzeć w twoje zdjęcie. Jesteś taka śliczna i urocza. I niech ten czas szybciej mija, bo ja tu zwariuje, wiesz? I też nie wiem, co się ostatnio ze mną dzieje. Chciałbym już abyś była obok, wiesz? 
  Wsiadłbym w pociąg do Poznania chociażby teraz i był obok Ciebie. Ale poczekam... Obym w tym czasie nie zrobił nic głupiego.

Pozdrawiam,
Ksawery 

~~~~

Gdańsk, 14 czerwca 2009 rok

Cześć Ksawery,

   Masz niezwykłe szczęście, że zawsze Twój list dociera do mnie dzień przed moim wyjazdem. Dzięki temu mogę go spokojnie zabrać ze sobą, przeczytać i odpisać Ci z mojego aktualnego miejsca pobytu.
   Dziś jest to Gdańsk, wspominałam Ci, że tu przyjadę. Póki co jest całkiem dobrze, chociaż nie lubię dzieci mojego wujka. Nie nazwę ich kuzynostwem, ponieważ działają mi na nerwy tak, jak nikt inny. Muszę z nimi wszędzie chodzić, zamiast spokojnie zwiedzić miasto, leżeć na plaży i się opalać... Czy oni nie mogą być starsi?Było by mi o wiele łatwiej, naprawdę.
   Gdy piszę ten list jest pierwsza w nocy i to chyba jedyna pora, o której mogę do Ciebie pisać nie bojąc się o to, że zaraz wpadnie Zuzia, która ma 7 lat, albo Michaś, który ma 5 lat i będą pytać, co robię. A jestem tu trzeci.. czwarty dzień i naprawdę nie wiem, jak ja tu wytrzymuję! Teraz jednak wszyscy śpią, a ja nareszcie mogę pisać, pisać i pisać!
   Wiesz, naprawdę chcę 23 czerwca! Jestem szalona, ale naprawdę nie mogę się doczekać dnia, aż Cię zobaczę! Nie wiem, jak to będzie wyglądało, ale naprawdę chcę. Znowu się chyba powtarzam, ale.... nie wiem, co się ze mną dzieje. Nadal nie wiem...
   Ksawery, gdzie my się w ogóle spotkamy, gdy będę w Warszawie? Trzeba ustalić miejsce, najlepiej takie, gdzie nie ma zbyt wielu ludzi i gdzie trafię. Bo nie chcę się zgubić po drodze, ani nie mam ochoty pytać ludzi, jak dotrzeć na miejsce spotkania. Od razu mówię, że twój przyjazd po mnie nie wchodzi w grę. Nie chcę, aby Klaudia i reszta Cię poznali przede mną. Bo oni nawet nie wiedzą, że chce się z Tobą spotkać. Powiem im. ale nie wcześniej, niż będzie trzeba, bo będą o zbyt wiele pytać. A ja nie chcę się im spowiadać. Mam nadzieję, że mnie rozumiesz.
  Za trzy, a właściwie to dwa dni, czyli 17 czerwca wracam do Poznania. Nie wiem, czy to tego czasu dostanę jeszcze od Ciebie jakiś list, chociaż muszę dostać, aby ustalić miejsce spotkania! Czekam na szybką odpowiedź! Może list będzie czekał na mnie kolejnego dnia, gdy wrócę do domu? Zobaczymy, jak szybka jest Poczta Polska, w końcu specjalnie wyślę priorytetem list. 

Pozdrawiam z nad morza,
Emilia 

________________

Rozdziały dodaję raz w tygodniu w wakacje. Nie podaję kiedy - proszę cierpliwie czekać (chociaż zawsze tę parę osób cierpliwie czeka, bo nikt nie ubiega się o nowy rozdział!). 


Coraz bliżej spotkanie naszych bohaterów, jak sądzicie, jak będą się wtedy zachowywać?

 

sobota, 30 czerwca 2012

Rozdział 7.



Warszawa, 28 maja 2009 rok

Witaj Turystko,


   Cieszę się, że odpoczęłaś parę dni po maturze. Rok temu sam byłem w Krakowie, więc wiem, jak cudowne to miasto. 
   Naprawdę przyjedziesz do Warszawy? To taka dobra wiadomość! Dowiedz się proszę jak najszybciej kiedy będziesz w Warszawie i daj mi znać, jeśli wszystko dojdzie do skutku. Nie musiałbym dłużej marzyć o spotkaniu z tobą, bo byłabyś przez te parę dni tam blisko. 
   Polubiłem cię przez ten czas, od kiedy piszemy ze sobą listy. I naprawdę nie mogę się doczekać, aż znów Cię zobaczę. Listy są świetną sprawą, jednak rozmowa twarzą w twarz to zupełnie coś innego. Obiecaj, że kiedyś spędzimy wieczór nad Wisłą, gdy będziesz Warszawie, a później nad Wartą, gdy ja przybędę do Poznania.
  Czas leci. Mijają sekundy, minuty, godziny, dni, tygodnie, miesiące od momentu, gdy pierwszy raz Cię ujrzałem. Każdego dnia zastanawiam się, co było, gdybym pobiegł wtedy za tobą i oddał bym Ci twoją zgubę. Możliwe, że wzięłabyś ją, podziękowała i wsiadła szybko do swojego pociągu. A ja wtedy wpatrywałem się w twoje zdjęcie, a nim się obejrzałem, Ciebie już nie było. Nie mówiłem Ci tego, bo jakoś nie uważałem, aby było to ważne. Ale teraz, wiem, że gdybym postąpił wtedy zupełnie inaczej, to dziś nie oczekiwałbym każdego dnia na list od Ciebie. Dobrze zrobiłem, że odesłałem Ci pocztą to, co do Ciebie należało.
   Wiesz, potrafię codziennie zaglądać do skrzynki z nadzieją, że coś będzie na mnie czekało, chociaż wiem, że nic tam nie będzie. Łudzę się, bo lubię czytać listy od Ciebie. Zwłaszcza z tak dobrymi wiadomościami, jak ostatnio. Wierzę, że nic się nie zmieni i wkrótce się spotkamy. 
    Gdy tylko zaliczę wszystko na studiach, to wedle twojej prośby wsiadam w pociąg i jestem u Ciebie, w Poznaniu. Nie martw się, teraz ja Ci to obiecuję. Sam żądam, abyś obiecywała mi, że się spotkamy, więc teraz obiecuję, że przyjadę. Nie martw się, ja obietnic dotrzymuje zawsze. Więc przygotuj się na to, że będziesz musiała mi pokazać Stary Rynek i leżeć ze mną na trawie nad Wartą!
  I wcale, ale to wcale nie jesteś szalona! Jesteś uroczą dziewczyną, która chce się ze mną spotkać.

Pozdrawiam, 
Warszawiak

~~~~

 Poznań, 2 czerwca 2009 rok

Cześć Ksawery,

   Dziś też mam dobre wiadomości. Klaudia dogadała się ze swoim wujkiem, więc zacznij liczyć dni do naszego spotkania. Ale może od początku, abyś wiedział ile dni zostało do mojego przyjazdu do Warszawy, ale też ile tam będę.
  Jej wujek wyjeżdża 24 czerwca, my przyjeżdżamy dwa dni wcześniej, 22 czerwca, aby pokazał nam całe mieszkanie i przekazał, jak zajmować się psami. Wraca 3 lipca, więc trochę w tej Warszawie będę i na pewno się spotkamy. W końcu obiecałam, prawda? 
   Ciekawi mnie, jak to będzie, gdy się spotkamy. Nie jestem marzycielką, więc w mojej głowie nie powstają różne opcje tego spotkania. Nie umiem sobie wyobrazić, co Ci powiem, gdy Cię zobaczę. Nie mam pojęcia, jak to będzie wyglądało. Jest to dla mnie wielką niewiadomą, którą chcę odkryć. Chcę Cię poznać Ksawery. Nie wiem naprawdę, jak to będzie, gdy staniemy obok siebie, twarzą w twarz. Gdy czytam twoje listy czuję się szczęśliwa, że mam kogoś, z kim mogę korespondować. Cieszę się, że nie oddałeś mi tego dowodu wtedy, tylko wysyłając go pocztą z małym szantażem, że dostanę twoje zdjęcie. 
   Wszystko może się zdarzyć, gdy się spotkamy. Może się okazać, że wcale nie jesteś takim chłopakiem, jakim mi się wydajesz, gdy czytam twoje listy. Możesz okazać się seryjnym mordercą, albo wyglądać zupełnie inaczej, niż na zdjęciu. Albo wysyłać zdjęcie kogoś innego, a tak naprawdę możesz być facetem po pięćdziesiątce. No, przed chwilą pisałam, że nie jestem marzycielką, a wyobraźnię to mam niezłą, co? Tak naprawdę nie wierzę w to, co napisałam. Przecież widziałam Cię wtedy, poznałam po tym, jak wysłałeś mi to zdjęcie. Sama chyba już nie wiem, co piszę... Chyba chciałabym się już spotkać. Chociaż nie wiem, czego oczekuje po tym spotkaniu... Chyba coś nie dobrego ze mną się dzieje, ale jeszcze nie wiem co. Jak się dowiem - dam znać!
   Możliwe, że przed Warszawą skoczę jeszcze na parę dni do Gdańska. Czasem dobrze mieć rodzinę rozsypaną po całym świecie. Rodzina ze strony mamy jest z Wielkopolski, ale ze strony taty? Rzeszów, Gdańsk, Katowice... Tata obiecał właśnie swojemu bratu z Gdańska, że przyjedziemy do niego na parę dni. To będą naprawdę najdłuższe wakacje mojego życia i w ciągu ich chyba naprawdę wiele miast zwiedzę. 
  Na koniec zostawiam Ci mój numer telefonu, ale proszę Cię o jedno: skontaktuj się ze mną dopiero 23 czerwca, gdy będę w Warszawie. Zostańmy teraz przy listach, tak jest naprawdę fajnie, dobrze?
852 889 410.


Pozdrawiam, 
Emilia

___________
Dla Dominiki.Za wczoraj/dzisiaj. 
Będziesz jedną z niewielu osób, za którymi będę tęsknić. 

Kolejny nie wiem kiedy. Nie mam ochoty pisać tu nic dalej. Stworzyłam zbyt idealnych ludzi, a wczoraj/dzisiaj przekonałam się, że ideałów nie było, nie ma i nie będzie...

czwartek, 28 czerwca 2012

Rozdział 6.



Warszawa, 11 maja 2009 rok

Witaj Emilko,


     Rozumiem, że masz maturę i wysłałaś krótszy list. Ważne, abyś skupiła się teraz na tym, aby napisać jak najlepiej. I trzymam za słowo, że gdy skończysz je pisać, to dostanę dłuższy list od Ciebie.
Owszem, wybiegłem trochę w daleką przyszłość z tymi dziećmi, ale nic w życiu nie dzieje się przez przypadek, tak mi się wydaję. To, że zgubiłaś dowód, a ja go znalazłem na pewno nie jest przypadkiem. Los chciał, abyśmy się poznali. I wierzę w twoje słowa, że się spotkamy.
     Chcesz, abym opowiedział jeszcze o sobie, więc tak zrobię. Wiesz, Ty masz starszych braci i się z tego ciesz, naprawdę. Ja mając Franka, 5 lat młodszego brata zawsze musiałem się nim opiekować. On mógł mi psuć wszystko, mógł mnie bić, a gdy tylko ja mu coś zrobiłem, to biegł z płaczem do mojej matki, która oczywiście wyzywała mnie, że zaczynam się w młodszego brata, który nic nie rozumie. Nawet, jeśli to Franciszek zaczynał... Zawsze chował się za moją mamą i śmiał pokazując mi język. Dziś już nie jest małym chłopcem, na całe szczęście, bo zapewne różne sytuacje miałby by miejsce, gdy się spotykamy.
      Kiedy ostatnio jechałem tramwajem siedziałem przy oknie i obserwowałem ludzi, którzy się gdzieś śpieszyli. Ja nigdzie się nie śpieszę. Cieszę się chwilą. Wspominam wszystko, co dobrego spotkało mnie. Wszystkich życzliwe osoby, jakie los postawił mi na mojej drodze. 
Jedną z tych osób jesteś właśnie Ty. Ktoś mógłby powiedzieć, że takie historie są zawarte tylko w książkach, jednak my jesteśmy żywym przykładem osób, które nie znając się piszą do siebie listy.
     Wiesz, chciałbym, abyś była bliżej. Mieszkała tu, obok mnie. Chciałbym móc spotykać się z tobą codziennie. Leżeć nad Wisłą obok Ciebie wieczorem, wpatrywać się w gwiazdy i porównywać, czy są piękniejsze, niż ty, choć każdy wie, że nikt, ani nic nie jest piękniejsze od Ciebie. 
Chciałbym, abyś po prostu była bliżej, przecież to nie wiele. U nas nie ma takich dziewczyn, jak ty. Wszystkie gonią za sławą, bo myślą, że w takim mieście, jak Warszawa łatwo się wybić. Myślą, że ładny wygląd, krótka spódniczka i duży dekolt im wystarczą, aby stać się gwiazdą filmową. 
Cieszę się, że ty taka nie jesteś. Jesteś zwyczajna dziewczyną, którą tak bardzo chciałbym poznać. To tak niewiele, a jednak tak dużo. 
   W porównaniu do moich znajomych ze studiów jestem spokojnym chłopakiem. Oni w każdy weekend imprezują, ja nie. Nie bawi mnie to wcale. Nie chcę mieć wokół siebie stada piszczących dziewczyn. Nie chcę być łamaczem serc. Zupełnie to do mnie nie pasuje, dlatego unikam imprez w nadmiarze. 
    Ostatnio naprawdę dużo myślę. O wszystkim. I w moich myślach dużo Ciebie. I wyobrażenia momentu, gdy się spotkamy. Choć nie wiem, kiedy to nastąpi, to marze, jak to będzie.
Jednak nasze prawdziwe spotkanie nie będzie takie, jak w moich marzeniach. Będzie o wiele lepsze, bo będziesz naprawdę obok.


Marzyciel,
Ksawery


~~~~


Kraków, 25 maja 2009 rok


Witaj Marzycielu,


   Jak zauważyłeś piszę dziś z Krakowa. Szalony wyjazd z małą grupką znajomych z liceum, który zaczął się zaraz po ostatnim dniu, a kończy się jutro, 26 maja. Obiecałam Ci, że po mojej maturze to ja napiszę dłuższy list i przepraszam, że robię to dopiero dziś. 
   Nawet nie wiesz, jak się ucieszyłam, że to koniec mojego życia w Poznańskiej Marii Magdalenie! Uparłam się na najlepsze liceum, a momentami było naprawdę ciężko. Dodatkowo też moja klasa pozostawiała wiele do życzenia, nigdy nie byliśmy zgrani. Była to grupa 25 indywidualistów. Nigdy nie potrafiliśmy się dogadać, a osoby, z którymi jestem w Krakowie, to piątka z równoległej klasy, ale o innym profilu. Z nimi czuję się naprawdę dobrze, a moja klasa była taka... taka...no brak mi słowa, że momentami to nie miałam ochoty iść do szkoły i wolałabym cały dzień jeździć komunikacją miejską, niż przebywać z nimi w jednym pomieszczeniu. Ale to już koniec, jestem szczęśliwa!
   Tak naprawdę ten wyjazd wyszedł bardzo spontanicznie, bo 16 maja przyszła do mnie Ulka, pytając czy zabieram się z nimi, bo mają jedno wolne miejsce. Nie musiała mnie długo namawiać, 3 dni później wyruszyłam razem z nimi.
  Kraków to bardzo ciekawe miasto, jak dla mnie łatwiejsze do ogarnięcia, niż Warszawa. Nie zgubiłam się, a wczoraj nawet sama wyruszyłam z aparatem, gdy wrócę prześle Ci jakieś zdjęcie. I spokojnie, dowód mam cały czas, pilnuje go cały czas, a bilety na pociąg miał cały czas Kacper, chłopak Uli. Ja trzymałam od nich ręce z daleka, nie chcą, abym znów zgubiła to, co dało początek naszej znajomości. Jeden Ksawery, z którym pisze listy w zupełności mi wystarcza. 
   Wiesz, że w drugiej połowie czerwca planujemy z Ulką, Kacprem, Hubertem, Piotrkiem i Klaudią pojechać do Warszawy. Wujek Klaudii ma tam mieszkanie, a tak się składa, że nie będzie go przez paręnaście dni, a nie ma kto się zająć jego psami, dlatego poprosił swoją siostrzenicę, aby przyjechała, a ta od razu zakomunikowała, że weźmie ze sobą znajomych. Więc jeśli nic się nie zmieni, to przez parę dni będę mieszkała w Warszawie, a ty będziesz miał mnie bliżej, jeśli tylko znajdziesz czas dla mnie!
   Może nawet sam ocenisz, czy oby na pewno jestem ładniejsza, niż gwiazdy, które świecą nad Wisłą. Bo ja wczoraj nie byłam w stanie tego stwierdzić, choć całą grupą wieczór spędziliśmy na trawie nad najdłuższą rzeką w Polsce. Może po prostu nie umiem porównać dobrze siebie i gwiazd? Albo nie jestem od nich piękniejsza? 
    Chciałabym się spotkać, zobaczymy, czy Klaudia się nie rozmyśli, aby nas zabrać. A jak nie, to Ty wsiadasz w pociąg i przyjeżdżasz do mnie, do Poznania, co? W sumie i tak masz przyjechać, bo chce ci pokazać Stary Rynek.
     Czy jestem odważna zapraszając chłopaka do mojego miasta? Dodam chłopaka, którego widziałam raz, którego znam tylko z listów? To tylko chęć poznania Ciebie bardziej.
    Może jestem szalona, że chcę się z tobą spotkać, gdy przyjadę z Klaudią i resztą, ale naprawdę Cię polubiłam Ksawery. I może będę żałowała swojej decyzji, ale naprawdę chciałabym się z Tobą spotkać. 
   Gdy dowiem się czegoś więcej od Klaudii o tym, czy pojedziemy do Warszawy dam Ci znać.,

Pozdrawiam,
Turystka

niedziela, 24 czerwca 2012

Rozdział 5.



Olsztyn, 1 maja 2009 rok


Witaj Urocza,


   Przepraszam, że odpisuje dopiero dziś. Mam nadzieję, że nie pomyślałaś, iż się obraziłem. Wcale nie! Jak sama zapewne zauważyłaś piszę z Olsztyna, gdzie obecnie jestem. Moja babcia wylądowała w szpitalu, a ja, jako jej ukochany wnuczek nie mogłem pozwolić, by spędzała samotnie dni w białej sali. Wsiadłem w pierwszy pociąg i do niej przyjechałem. Była w kościele, gdy gorzej się poczuła, a jej sąsiadka zadzwoniła po pogotowie i tak lekarze postanowili, że zostanie na obserwacji, a oni zrobią jej badania, przed którymi tak bardzo uciekała miesiącami. Na szczęście wszystko jest już dobrze i dziś opuściła szpital, dlatego odpisuje. Zostanę u niej jaszcza dwa, trzy dni, więc spokojnie pisz na warszawski adres. 
   Pytałaś, czy tęsknie za Olsztynem. Teraz, gdy tu jestem dopiero wiem, że tęsknie. Tęsknie każdego dnia do pierwszych lat dzieciństwa, chociaż tak naprawdę o tym nie wiem. Tu przeżyłem pierwszą przejażdżkę rowerem, tu pierwszy raz pobiłem się z kolegą o to, kto ma lepszą wyścigówkę. Mam wiele wspomnień z tym miastem. Tu mam prawie całą rodzinę. Gdy jestem w Warszawie nie odczuwam tego, jak bardzo za nimi tęsknie. 
   Dlaczego moi rodzice przeprowadzili się do Warszawy razem ze mną i Frankiem? Chyba standardowy powód: ojciec dostał awans. Początkowo mieliśmy mieszkać w stolicy tylko rok, lub dwa do czasu, aż w Olsztynie nie otworzą nowego oddziału, ale gdy tak się stało mój ojciec stwierdził, że życie w Warszawie podoba mu się bardziej, a ja jako siedmioletnie dziecko nie miałem nic do powiedzenia.
   Pytałaś też, co robię w wolnym czasie i ilu mam przyjaciół. W wolnym czasie działam spontanicznie. Rzadko coś planuje, po prostu biorę samochód lub wsiadam w inny środek transportu i gdzieś jadę. Albo do centrum, albo spotkać się gdzieś z kumplami. Ich nie mam wielu, wystarczy mi ich tylko paru, wolę mieć takich prawdziwych, niż takich, którzy chcą mnie zniszczyć.
Jako, że ojciec kiedyś uwielbiam podróże byłem na Alasce, w Bułgarii, Egipcie, Rosji, Portugalii, Francji, Wielkiej Brytanii... Chyba o niczym nie zapomniałem, a jeśli tak, to niestety nie wiem, czego mogłem zapomnieć.
   Na studiach idzie mi naprawdę dobrze, chociaż uwierz, że mało siedzę przy książkach i notatkach.. Robię to przed sesją, wcześniej zwyczajnie mi się nie chce, jak to mi.
Odpowiedziałem na twoje pytania. Wiesz trochę więcej już o mnie, teraz ja oczekuje, że opowiesz mi coś o sobie. 
   Wiesz, opowiadałem o Tobie mojej babci. Słuchała mnie uważnie, a na końcu stwierdziła, że się spotkamy, a później też i też i też... Śmiała się, że ona zawsze marzyła, aby poznać tak swojego przyszłego męża. Jednak dziadka znała od zawsze, wychowali się na tym samym osiedlu i bawili się w tej samej piaskownicy. Ma nadzieję, że ja spełnię jej marzenie. Ale przecież nie mogę cię zmusić do tego, byś spełniła marzenie mojej babci, bo teraz stwierdziła, że chce, abyś ty była moją przyszłą żoną. Swoją drogą mielibyśmy co opowiadać swoim dzieciom, nie sądzisz? Było by to mniej więcej tak:
-Mamo, a jak poznałaś tatę?

-Zgubiłam dowód, a on znalazł go i wysłał mi pocztą, a później długi czas pisaliśmy ze sobą listy..     Zakochaliśmy się w sobie i jesteśmy ze sobą na dobre i złe.
    Wiesz, to by było całkiem cudowne i urocze, prawie tak samo urocze jak ty! Chociaż nikt nie jest tak uroczy, ja ty. Wyglądasz jak gwiazda z niema, która świeci specjalnie dla mnie.
Obiecaj, że się kiedyś spotkamy...


Pozdrawiam, 
Ksawery

~~~~

Poznań, 5 maja 2009 rok

Witam Marzyciela,

   Chyba trochę wybiegłeś w daleką, daleką przyszłość z tą końcówką listu, wiesz?  Tym bardziej, że nikt nie powiedział, że będziemy do siebie pasować. Ba, nawet nikt nie powiedział, że gdy spotkamy się chociaż raz, to tych kolejnych spotkać dojdzie. 
   Dziś drugi dzień moich matur, nie jest tak źle, jak myślałam. Wczoraj miałam mały stres, ale szybko przeszło i wcale nie było tak źle. Raczej poszło mi dobrze, ale wolę tego nie mówić głośno, bo później może się okazać, że skopałam nawet najprostsze zadania! 
   Cieszę się, że z twoją babcią wszystko dobrze. Najważniejsze, że byłeś przy niej, listy do mnie zeszły na dalszy plan i chwała Ci za to! Rodzina najważniejsza, pamiętaj to zawsze! 
   Ja mam tylko jedna przyjaciółkę, w wolnym czasie siedzę nad Wartą i Starym Rynku. Byłam tylko we Francji. To tak krótko o mnie. Mam psa, a raczej miałam, teraz mieszka on z moimi rodzicami. 
Wybacz, że dziś tak krótko, ale muszę się wyspać, aby nie zaspać jutro. Obiecuję, że gdy moje matury się skończą, to napiszę dłuższy list!
   Obiecuję, że spotkamy się kiedyś... Naprawdę obiecuję!
   Opowiedz mi jeszcze coś o sobie, dobrze? Lubię naprawdę, gdy piszesz o sobie. 

Emilka

______________

Wiecie, chciałabym mieć takiego Ksawerego....
Trzeci rozdział w tym tygodniu, nawet nikt mnie o niego nie nękał, to chyba źle.
Teraz spodziewajcie się nowego w czwartek. W piątek nie będę miała czasu, aby zaprzątać sobie głowę dodaniem tu rozdziału. 

Pozdrawiam. 

piątek, 22 czerwca 2012

Rozdział 4.

Wyciągnęła z kartonu zdjęcie chłopaka, widoku, jaki jej przesłał i książkę, z kartką. Uśmiechnęła się sama do siebie. Wszystko zatrzymała licząc, że kiedyś pokaże je dzieciom, lub wnukom opowiadając im ich historie... Wyciągnęła list, który dostała wraz z prezentem na urodziny.

~~~~

Warszawa,  16 kwietnia 2009 rok
Witam Solenizantkę!

   Jutro twoje urodziny, a właściwie to dziś, bo czytasz ten list w dniu, gdy je obchodzisz. Jak sama zauważyłaś dotrzymałem słowa. Jest kartka, czekolada i książka i mój list, którego zapewne nie masz ochoty czytać, bo urodziny powinno się spędzić poza domem z przyjaciółmi, lub rodziną. Jednak ja mam cichą nadzieję, że chociaż te pięć minutek dla mnie znalazłaś, a jeśli nie, to wiedz, że jest mi z tego powodu niezmiernie przykro, chociaż sądzę, że jednak znalazłaś, nie zrobiłabyś mi tego. I sobie, bo przecież listy ode mnie sprawiają, że się uśmiechasz.
   Wiesz, mam pewność, że do lutego nadal będziemy ze sobą pisać, a nawet jeszcze dłużej. Więc zacznę myśleć nad tym, co chciałbym dostać, pewnego dnia Cię o tym poinformuję. Mnie się tak szybko nie pozbędziesz, tym bardziej gdy jesteś tak śliczna i mam już twoje dwa zdjęcia. I mam twój adres, więc jeśli byś nie odpisywała, to zawsze mogę przyjechać i złożyć Ci nie zapowiedzianą wizytę.
   Obiecaj mi, że kiedyś się spotkamy. Wiem, że nie znamy się długo.. A raczej wcale się nie znamy. Po prostu okazałem się znalazcą twojego kawałka plastiku, jak to określiłaś i napisałem jeden list, a ten już jest czwarty. Czuję, że jesteśmy sobie pisani, mimo iż dzieli nas taka odległość, którą przecież i tak idzie pokonać. 
   Wiem, że propozycja spotkania jest szalona. Ale czy czasem nie warto zrobić coś, czego nigdy by się nie zrobiło. Nawet, jeśli mielibyśmy spotkać się za rok. Przyjadę do Poznania, gdy tylko będę mógł i gdy ty zdecydujesz się, że chcesz mnie poznać. Chciałbym, aby nie trwało to długo. Ale będę czekał tak długo, jak będzie trzeba, aby zobaczyć twą cudowną twarz po raz kolejny. 
   A na sam koniec mojego listu życzę Ci, abyś napisała maturę z każdego przedmiotu na 100 procent, cieszyła się życiem, uśmiechała każdego dnia, aby Twój Lech Poznań grał jak najlepiej. Chcę też, abyś spotkała się ze mną i życzę Tobie, abyś się zgodziła. I tego, abyś zawsze była taka piękna, jak jesteś. Spełniaj także marzenia! 


Szalony mieszkaniec Warszawy,
Ksawery


~~~~




Poznań, 22 kwietnia 2009 rok


Witam Szalonego Mieszkańca Warszawy!

   Dziękuje Ci za prezent i życzenia. List czytałam w moje urodziny. Zrobiłam sobie wolne od szkoły, dzięki czemu poranek spędziłam w domu i odebrałam paczkę i od razu zabrałam się do czytania, ale dopiero dziś jestem w stanie odpisać. Urodziny tak naprawdę miałam spędzić sama w domu, ale po południu przyszła do mnie koleżanka, a wieczorem wpadli moi starsi bracia i wyciągnęli mnie na jakąś imprezę. I tak później cały weekend leżałam i marudziłam, że boli mnie głowa, czyli leczyłam kaca. 
   Dni do matury jest coraz mniej, wszyscy moi znajomi siedzą w otoczeniu wielu książek, powtarzając wszystko, co się da. Tylko ja jestem dziwnie spokojna i siedząc nad Wartą spokojnie czytam streszczenia lektur na polski, bo zwyczajnie ich nie przeczytałam. Kocham książki, ale nie lektury, dlatego tylko nimi zajmuję się na ostatnią chwilę. Przecież w tak krótkim czasie nie nauczę się tego, na co miałam czas przez 3 lata. Jestem po prostu spokojna, choć kto wie, czy przed salą nie zje mnie stres! Będę jednak dobrej myśli.
   Możemy się spotkać, ale nie teraz. W sumie nie wiem czemu, ale chciałabym się spotkać, naprawdę! Tylko moje matury... dopóki nie będzie moich najdłuższych wakacji życia zostają listy. Później się zobaczymy, może się spotkamy, kto wie. Teraz jednak chciałabym się o tobie jak najwięcej dowiedzieć. Bo naprawdę niewiele nadal wiem.
   Masz na imię Ksawery, jesteś ode mnie starszy od dwa lata, masz młodszego brata Franciszka, kiedyś mieszkałeś w Olsztynie, dziś w Warszawie... Studiujesz prawo. I jesteś uroczym chłopakiem, który sprawia swoimi listami, że ciągle się uśmiecham. 

   Powiedz mi, co lubisz robić w wolnym czasie. Ilu masz przyjaciół... Jak idzie Ci na studiach? Tęsknisz za Olsztynem? Byłeś gdzieś jeszcze za granicą, oprócz Madrytu, gdzie widziałeś mecz Realu? Chcę tak wiele o tobie wiedzieć....
   Czekam na dłuższy list, niż zawsze, bo naprawdę uwielbiam to, jak piszesz. 


Pozdrawiam, 
Emilka

__________________


No to wedle tego co pisałam dodaję kolejny rozdział.
Nie podaję daty kolejnego dodania, proszę cierpliwie czekać, albo nękać mnie na gadu.

Testy gimnazjalne? Nie wypowiadam się, myślałam, że będzie lepiej...

Pozdrawiam

wtorek, 19 czerwca 2012

Rozdział 3.


Warszawa, 5 kwietnia 2009 rok

Siemanko Emilio!

   To znów ja, ale na pewno wiesz po pieczątce na znaczku z widokiem na pałac kultury. Tak, zaopatrzyłem się w parę znaczków, aby nie musieć stać tak długo w kolejce na poczcie, które uwierz, u mnie są straszne. Wybrałem się nawet w podróż z aparatem po mieście i mam już ponad 10 zdjęć, które na pewno chcę Ci wysłać, leżą właśnie obok mnie, a ja próbuje zdecydować się, które wyślę Ci jako pierwsze. Uwierz, że to nie takie proste, kiedy lubi się tyle miejsc. Ale zaraz coś wybiorę, teraz przejdę do dalszej części listu, może jakoś mnie zaraz olśni! Fajnie by było, bo nie chcę wysyłać od razu wszystkich zdjęć.
   Cieszę się, że moje listy sprawiają uśmiech na Twojej twarzy. Mam cichą nadzieję, że z tym listem będzie podobnie.  Bo uśmiech to podstawa, nigdy nie wie się, kto i kiedy się w nim zakocha, także uśmiechaj się każdego dnia!
    Będę trzymał kciuki, aby twoja matura dobrze poszła, chociażby tak dobrze, jak moja. Dwa lata temu nie było tak źle, powiem nie skromnie, że byłem jednym z lepszych uczniów w mojej szkole, o ile nie najlepszym. Teraz studiuje prawo. Może mówią, że to jeden z trudniejszych kierunków, ale gdy już się dostaniesz, to naprawdę nie jest źle. A ty co chciałabyś studiować?
   I powiem Ci, że masz ogromne szczęście! Nie jestem kibicem Legii! Lech i Legia się nienawidzą, prawda? Byłem na paru meczach Polonii, ale żeby jej piłkarze mnie urzekli, to nie powiem. Niezbyt ciekawa gra. Nie to, co hiszpańska piłka! Udało mi się być na jednym z meczów Realu z Barceloną w Madrycie. I to się nazywa piłka, a nie taka gra Legii, czy Polonii, bo byłem nawet na derbach Warszawy. Co do twojego Poznania się nie wypowiadam, bo nie widziałem waszych piłkarzy w akcji, więc głupio by było, gdybym ich teraz oceniał.
   Dziękuje Ci bardzo za twoje zdjęcie, moje wieczory od razu stały się lepsze, gdy wpatruję się w twoją uroczą twarzyczkę. Mówił Ci już ktoś, że wyglądasz jak anioł zesłany z nieba, żeby te wszystkie tapetowane lalunie przejrzały na oczy? Twoje zdjęcia powinny być na okładkach najlepiej sprzedających się magazynów, a Ty powinnaś być wzorem dla tych wszystkich dziewczyn, które myślą, że z makijażem będą ładniejsze. Jesteś śliczna, może dostanę jeszcze jakieś twoje zdjęcie? Proszę, proszę, proszę!
   I tak, to byłem ja! Sprawdzałem, o której przyjeżdża pociąg mojego młodszego brata, Franciszka. A ty masz rodzeństwo?


Pozdrawiam,
Ksawery

~~~~

Poznań, 13 kwietnia 2009 rok

Witaj Ksawery,

   Dobrze, że zdecydowałeś się na jedno zdjęcie, bo gdybyś wysłał ich więcej, to byłabym skłonna wsiąść do pierwszego pociągu do Warszawy i zobaczyć te miejsca, które sfotografowałeś. A tak poczekam na moje najdłuższe wakacje życia i kto wie, może zawitam po raz kolejny i może tym razem znów na Ciebie wpadnę, albo zgubię dowód, a ty go znajdziesz!
   Zazdroszczę Ci tego, że byłeś na meczu Realu i Barcelony, to musiało być naprawdę cudowne przeżycie! Jak dla mnie Lech to najlepszy zespół na świecie, ale każdy ma swoje zdanie. Ale naprawdę mam ogromne szczęście, że nie kibicujesz Legii. I tak, Lech i Legia się nienawidzą.
   Mam dwóch starszych braci, Karola i Mateusza. Pierwszy jest w twoim wieku, a drugi jest o 3 lata starszy od Ciebie. Ja okazałam się nie planowanym dzieckiem, ale wszyscy się cieszą, że mnie mają, a najbardziej to moja mama, która miała dość mieszkania z trzema facetami pod jednym dachem i bała się, że ja również będę chłopakiem. I gdybym faktycznie nim była, to miałabym na imię Emil. Gdy okazało się, że urodziła się dziewczynka, a moja mama nie była przygotowana na taką opcję, to zrobili z Emila żeńską wersję i zostałam Emilią. 
   Wiesz, wcale nie jestem śliczna. I nie chciałabym być na okładkach magazynów. I nie jestem aniołem. Jestem zwykłą dziewczyną, która stawia na naturalność, a nie makijaż. A jak widać faceci wolą dziewczyny z makijażem, bo ja nadal jestem samotna... I nie składa się nic na to, by w najbliższym czasie coś miało się zmienić. 
  Ale niech Ci będzie, przesyłam kolejne moje zdjęcie i moje ukochane miejsce nad Wartą. Uwielbiam tam przesiadywać i czytać książki, dlatego wymyśliłam sobie, że chcę książkę na urodziny, choć wcale nie wierzę w to, że mi jakąś kupisz i wyślesz.
   I w sumie to nadal nie wiem, co chcę studiować i gdzie. Nigdy nie jestem na coś zdecydowana, wybieram na ostatnia chwilę, tak będzie i teraz.
   Żałuję, że twoje urodziny już były. Kupiłabym Ci coś, a tak będę musiała czekać do lutego, choć nikt nie ma pewności, czy do tego czasu nadal będziemy ze sobą pisać.

Emilia


_____________________
Tak jak mówiłam, ja potrafię zmienić zdanie i dodać wcześniej.
Ze specjalną dedykacją dla Dominiki, która chciała wcześniej rozdział.
Kolejny w piątek, już bez zmian.

Pozdrawiam, Irmina 

niedziela, 17 czerwca 2012

Rozdział 2.


Warszawa, 21 marca 2009 rok

Witaj Emilko,


   To mój drugi list do Ciebie, nie sądziłem, że tak szybko odpiszesz. Ale niezmiernie się z tego cieszę. Mam ten urok, że nawet kobiety, które mnie nie znają chcą mnie poznać.
   Serio zgubiłaś już jeden dowód? Ktoś widocznie nie był tak kochany jak ja, jeśli go znalazł. Mało na tym świecie ludzi, którzy od tak wydadzą parę złotych na znaczek i kopertę, żeby tylko oddać komuś jego własność, gdy nie mogą oddać osobiście czegoś, co należy... chociażby do Ciebie.
   Wiesz, naprawdę Ci wyślę kartkę na urodziny, a co do czekolady, to napisz mi jaką najbardziej lubisz, bo twoje urodziny za niecały miesiąc, a ja chcę trafić w twój gust. Książkę na pewno jakoś wybiorę, w sumie już teraz wiem, jaką dostaniesz! 
   Dla mnie Warszawa to wcale nie duże miasto. Spokojnie wszystko tu znajduje. I nie mam problemów z byciem punktualnym. Po prostu gdy wiem, że mogą czekać mnie korki na mieście, to zwyczajnie wyjeżdżam wcześniej z domu, po prostu przywykłem. Ty też mieszkając długo w Poznaniu wiesz, gdzie co jest, kiedy jest największy ruch... Tak ja jak znam Warszawę, tak ty znasz Poznań. I dla każdego z nas to właśnie miejsce zamieszkania jest najlepszym miejscem, jakie mamy. 
   Chociaż nie powiem, gdy w wieku pięciu lat przeprowadziłem się do stolicy naszego kraju, to było ciężko. Wszystko było takie wielkie, robiące wrażenie na małym dziecku, które mieszkało w innej części kraju i wszystko miało takie... zwykłe. Ale z czasem przywykłem do tego, że samochodów tu jest naprawdę dużo, wszystko jest duże i jak najlepsze. Z czasem po prostu coś, co mamy wydaję nam się zwyczajne, dla innych jest to niezwykłe. 
   Obiecuję, że kiedyś przyjadę do Poznania, a wtedy wypowiem się, co sądzę jako turysta o twoim mieście. Może okaże się dla mnie bardziej skomplikowane niż moja stolica, albo wszystko będzie dla mnie tak proste, jak nigdy. Obiecuje Ci, że kiedyś się przekonam i dam Ci o tym znać. 
   Tak jak wspomniałem w moim poprzednim liście wysyłam moje zdjęcie, jedyne jakie mam na chwilę obecną wywołane. Może poznasz we mnie chłopaka, którego mijałaś biegnąc na pociąg? Jeśli nie, to wiedz, że wiele straciłaś. Teraz jednak ja oczekuję, że dostanę twoje zdjęcie, bo moje wieczory są smutne, gdy nie mogę patrzeć na twą piękną twarz. Proszę skróć moją mękę! 

Pozdrawiam, 
Ksawery

~~~~
Poznań, 28 marca 2009 rok.

Cześć Ksawery,


   Zacznę od tego, że uwielbiam czekoladę Milkę, najlepiej malinową, zapamiętaj to! I nie lubię kryminałów, jeśli chodzi o książki. 
   Jak widać tylko ja jestem tak nierozgarnięta, że potrafię zgubić dowód osobisty i to nawet dwa razy. Ale na całe szczęście za tym drugim trafił w twoje ręce, dzięki czemu znów mam go w portfelu i staram się go lepiej pilnować, co chyba mi całkiem dobrze wychodzi. Obym nie zgubiła go znów, bo jedna osoba, z którą mogę pisać listy w zupełności mi wystarczy. 
   Wiesz, że cały czas się uśmiechałam, gdy czytałam twój list? Dobrze, że mój nauczyciel od geografii nie zauważył, że wcale nie jestem zajęta  słuchaniem jego wykładu o jakiś... mszakach chyba, tylko czytaniem listu od Ciebie. Niedługo matura, więc wszystko jak na złość strasznie dużo chcą nam przekazać, a jeszcze więcej wymagają. Jeśli ty jesteś po maturze, a sądzę, że jesteś, to strasznie Ci zazdroszczę, że masz to za sobą, bo ja już ledwie wiąże koniec z końcem.
   Serdecznie zapraszam Cię do Poznania! Nasz Stary Rynek jest bardzo uroczy, na pewno Ci się spodoba. I chętnie zabiorę Cię na Bułgarską i pokaże Stadion, na którym grają zawodnicy Poznańskiego Lecha! (Błagam, bylebyś nie był kibicem Legii! Ewentualnie możesz być za Polonią, byle nie Legią, błagam!). Wiele miejsc w Poznaniu jest godnych uwagi turysty i nie jest się w stanie zobaczyć ich w ciągu jednego dnia. 
   Dołączam też moje zdjęcie, które specjalnie dla Ciebie wywołałam. Widzisz, jestem lepsza, niż ty! Ale wybaczam Ci to, że dostałam jedyne, które miałeś, bo oddałeś mi ten kawałek plastiku, bez którego w niektórych miejscach nie dałabym sobie rady.
   Chyba Cię widziałam na dworcu. Stałeś przy tablicy i patrzyłeś na rozkład jazdy pociągów. Ale nie mam pewności, czy to byłeś ty. Liczę na to, że powiesz mi, czy się mylę, czy nie. 
   Mam pomysł! Za każdym razem wysyłajmy sobie zdjęcie jakiegoś miejsca z naszego miasta, które lubimy. Dzięki temu zwiedzimy miejsce zamieszkania drugiej osoby. Co ty na to?
Mam nadzieję, że teraz twoje wieczory będą już pełne uśmiechu, gdy masz już moje zdjęcie. Jeśli nie, to wcale nie były smutne przeze mnie.


Pozdrawiam, 
Emilia 



________

Cieszę się, że mam już więcej wiernych czytelników. Dziękuje też za komentarze pod pierwszym rozdziałem.
Myślę, że rozdziały będę dodawała w piątki i niedzielę, ale wcale nie mówię, że nie będzie jakiegoś wyjątku.
7 rozdziałów już mam i jak tak dalej pójdzie, to codziennie powinien powstawać kolejny, jeśli tylko znajdę czas.

Pozdrawiam, 
Irmina

piątek, 15 czerwca 2012

Rozdział 1.


 Warszawa, 13 marca 2009 roku

Witaj,
 
Znalazłem coś, co chyba należy do Ciebie, a raczej jestem tego pewny. Następnym razem uważaj, gdy szukasz biletu na pociąg w portfelu. Bo chyba nie chcesz wyrabiać dowodu po raz kolejny? Oddałbym Ci go osobiście, chcąc cię poznać, jednak trochę mi do Ciebie daleko, a nie mogę opuścić stolicy, a szkoda. 
Ładne masz zdjęcie na dowodzie, nawet myślałem nad tym, by sobie go zatrzymać i oglądać Cię. Ale jednak Ci go odsyłam, licząc, że kiedyś będzie dane nam się spotkać, jak myślisz? A jeśli nie, to chociaż mogłabyś odpisać. Bo na razie wiem jak się nazywasz, gdzie mieszkasz i kiedy masz urodziny. Zapiszę sobie tą datę i wyślę Ci ładną kartkę na urodziny, co ty na to? 
Żeby nie było, że wiem o tobie więcej, niż ty o mnie to powiem, że mam na imię Ksawery, urodziłem się 26 lutego 1988 roku, czyli jesteś ode mnie młodsza o dwa lata. Mieszkam w Warszawie, choć urodziłem się w Olsztynie. Jeszcze powinienem Ci wysłać moje zdjęcie, abyś wiedziała jak wyglądam, jednak... mały szantaż. Jak odpiszesz, to wyślę moje zdjęcie. 
Adres masz na kopercie, także liczę, że dostanę odpowiedź.

Pozdrawiam, 
Ksawery


~~~~

Poznań, 16 marca 2009 roku

Cześć,
Zapewne nie uwierzysz, ale nawet nie zorientowałam się, że zgubiłam dowód. Gdy ujrzałam go w kopercie z twoim listem byłam totalnie zdziwiona i sprawdziłam w portfelu i naprawdę go tam nie było. Gdyby nie Ty, to przeszukałam bym któregoś dnia całe mieszkanie w poszukiwaniu tego cholernego kawałka plastiku. A wtedy musiałabym naprawdę wyrobić go po raz.. trzeci! Jeden już zgubiłam, chociaż mam go dopiero od niecałego roku.
Nie mam pojęcia, czy kiedyś się spotkamy, nawet Cię nie znam. Nie mam twojego zdjęcia, a powiem szczerze odpisuje po to, by je dostać. Wtedy będę wiedziała, czy wtedy widziałam Ciebie, czy nie.  Naprawdę chcesz mi wysłać kartką na urodziny? Jak tak, to ja jeszcze poproszę do tego dużą czekoladę i jakąś fajną książkę, co o tym sądzisz? 
Warszawa to strasznie duże miasto, jeśli mieszkasz tam na co dzień, to serdecznie Ci współczuję! Chyba dwa razy musiałam się wracać, bo źle skręciłam, nie mówiąc już o pytaniu ludzi o drogę. A pojechałam tam tylko na jeden dzień, chcąc załatwić parę spraw, a wyszło na to, że ledwie się wyrobiłam i biegłam na pociąg. Mój Poznań owszem jest duży, ale zawsze wszędzie zdążę i nie mam problemu z dojściem gdziekolwiek ,a ludzie którzy tu przyjeżdżają też nie. Może kiedyś sam się przekonasz, że Poznań to miasto bardziej przyjazne ludziom z innych stron Polski, niż Warszawa.
Teraz to ja czekam na odpowiedź od Ciebie i zdjęcie, które w sumie obiecałeś. Kto wie, może ja też Ci wyślę jakieś moje. Wtedy będziesz mógł się w nie wpatrywać tyle, ile tylko będziesz chciał i nie będzie potrzebny do tego mój dowód, który chciałeś zatrzymać sobie od tak. A mnie ta dziwna baba wzięła by za jakąś idiotkę, bo drugi raz w ciągu trzech miesięcy udałabym się do niej w tej samej sprawie.

Czekam na zdjęcie!

Pozdrawiam,
Emilia




___

Rozdziały będą się składały tak jak ten z dwóch listów. Przynajmniej jak na razie tak jest do 5 rozdziału. Mam nadzieję, że spodoba wam się to opowiadanie, bo wiem, że jedną wierną czytelniczkę, Rox już mam :*

Pozdrawiam, Irmina 

środa, 13 czerwca 2012

Prolog,


 12 kwietnia 2012 rok, Poznań
Witaj Ukochany,

Zawsze lubiłam czytać listy od Ciebie, a teraz to ja piszę, choć nie dostaję odpowiedzi po raz kolejny. Wiem, że Cię skrzywdziłam. Zrobiłam coś, czego nigdy nie powinnam i za to cię przepraszam. Przepraszam w sumie już po raz kolejny. Wiem, że czytasz moje listy. Po prostu lądują w twojej szufladzie, a ty nie chcesz przyznać, że za mną tęsknisz. Nie chcesz odpisać, bo doskonale zdajesz sobie sprawę z tego, że gdy to zrobisz, to wszystko wróci. Uciekasz przed pięknymi wspomnieniami, pamiętając o złych. 
Tęsknie za tobą. Za wszystkim, co nas łączyło... Sama wszystko zepsułam, wiem. Nie mogę mieć do Ciebie pretensji o to. To wszystko moja wina.
Dlatego to już ostatni list. Zacznę w końcu nowe życie, nie łudząc się, że pewnego dnia mi wybaczysz. Pamiętaj jednak, że zawsze Cię kochałam... 


Twoja na Zawsze...



Nie wiem co sprawiło, że otworzyłem pudełko z jej pierwszymi listami. Było ich tak dużo. Kiedyś mieszkaliśmy w dwóch częściach Polski.. Oboje poznaliśmy się przypadkiem, gdy zgubiła dowód w Warszawie, a ja wysłałem jej go pocztą... I tak zaczęła się nasza znajomość, która z czasem zmieniła się w coś poważniejszego... Tylko dziś nie ma już nic. Zostały listy, do których mogę wracać...



***

Parę dni temu wysłałam mu ostatni list. Czas wyrzucić go z mojego życia. Jego i wszystkie listy, które mi wysłał. Zanim je wyrzucę, to jednak je przeczytam. Może on właśnie robi to samo?

Bohaterowie.


Emilia 






Ksawery