piątek, 27 lipca 2012

Rozdział 12.



-A gdy będę obok, to nadal będziesz uważał, że jestem najpiękniejsza na całym świecie?
-Gdy będziesz obok nie będę widział nikogo oprócz Ciebie, więc kto miałby być piękniejszy, niż ty?
-Nie możesz być zaślepiony przeze mnie.
-A kto powiedział, że przez Ciebie? Może przez to, co do Ciebie czuję? 
-Jesteś uroczy.
-Jednak nie tak bardzo, jak ty.
-Dlaczego ludzie tacy jak ty znajdują się daleko ode mnie?
-Bo ja jestem jedyny na świecie i czekałaś na to, abyśmy się poznali. 
-Jesteś strasznie pewny siebie.
-Bo mam Ciebie i nic więcej nie potrzebne mi do szczęścia.
-Nie masz mnie, jesteśmy znajomymi, przyjaciółmi... 
-A kto powiedział, że kiedyś nie będziemy razem? 

~~~~

-Myślisz, że marzenia się spełniają?
-Jestem tego pewien.
-Dlaczego?
-Bo jesteś obok, a to jedno z moich marzeń.
-A jakie jest kolejne?
-Gdy się spełni, to Ci powiem.-zaśmiał się i ją objął.-A ty jakie masz marzenie?
-Jeszcze się nie spełniło. Ktoś mu musi pomóc.
-Ktoś?
-Mhy.
Uśmiechnął się i ucałował ją w czoło. Pragnął spełnić swoje marzenie, jednak nie chciał, aby Emilka źle odebrała jego zachowanie. Postanowił zaczekać. Czas to pieniądz. Ale dla niej mógł czekać długo, bo czas spędzony z nią liczył się podwójnie.

 ~~~~


Zwariowała. Cały świat wokół niej się zmienił. Ze swojego Poznania wyprowadziła się do Warszawy. A przecież tak wiele razy powtarzała, że nienawidzi stolicy Polski. Zmieniła swoje plany, o których w jej rodzinie mówiono od trzech lat. Miała studiować w Gdańsku i mieszkać u wujka. Wystarczyło poznanie Ksawerego i wszystkie plany trafił szlak, bo zakochała się w chłopaku. Dla niego wybrała studia w Warszawie. Chciała poświęcić dla niego wiele, byle tylko mieć go obok. 
Jej nowy świat nazywał się - Ksawery. To dla niego była skłonna zrobić wszystko. I dlatego też rozpakowywała swoje ostatnie rzeczy. Od dziś jest mieszkanką Warszawy. Przynajmniej na trzy lata. Albo pięć. 
Czas pokaże, czy dokonała właściwego wyboru.


~~~~


Warszawa, 11 sierpnia 2009 rok


Witaj Ksawery,

   Nie odpisałeś na mój poprzedni list. Martwię się. Nawet nie wiesz, że mieszkam już w Warszawie. Nie mam odwagi zadzwonić do Ciebie, lub napisać krótkiego sms'a. Przywykłam do pisania listów. Od nich się zaczęło i boje się, że gdy one się skończą, to wszystko, co nas połączyło też się skończy.
  Trudno będzie mi się przyzwyczaić do nowego miejsca zamieszkania, ale robię to dla Ciebie Ksawery. Dla Ciebie zostawiłam moje wszystkie plany. Zrezygnowałam ze studiowania w Gdańsku. Dla Ciebie zrobię wszystko. I przepraszam Cię za te powtórzenia 'Dla Ciebie'. Tak wiele chcę Ci napisać, że sama nie wiem. kiedy piszę po raz któryś te same słowa. 
  Co się z tobą dzieje? Gdzie jesteś? Martwię się.. Zostawiam Ci mój nowy adres. Przyjedziesz do mnie w wolnej chwili? Chciałabym się móc do Ciebie przytulić i znów poczuć tak, jak wtedy, gdy byłeś u mnie w Poznaniu. 
   Ksawery... jesteś dla mnie naprawdę kimś ważnym.

Mila

~~~~
Warszawa, 14 sierpnia 2009 rok.

Witaj Śliczna,
   Moja skrzynka była zawalona reklamami, a ja widząc je byłem leniem i nie chciałem ich wyciągnąć. Dopiero po ujrzeniu rachunków wyciągnąłem wszystko, a między innymi twój list. Przepraszam, już więcej tak nie zrobię. 
   Mieszkasz w Warszawie już, a mnie obok Ciebie nie ma? Matko, ale ze mnie idiota! Przepraszam, przepraszam! Powinienem do Ciebie teraz śmigać, zamiast pisać ten list, ale jest późna pora i na pewno już śpisz. W końcu zegar wskazuje 23:47. Wyślę list rano, a kto wie, czy czasem nie odwiedzę Cię prędzej, nic on. Nie mam pojęcia, jak długo jutro będę siedział u mojej mamy. Tak, moja matka potrafi być męcząca, a już jakiś czas temu obiecałem jej, że ją odwiedzę. 
   Co u mnie? Nic ciekawego, bez Ciebie obok wszystko jest takie samo. Nie martw się o mnie, niebawem Cię odwiedzę, przytulę do siebie i będziemy tak leżeli cały dzień, jeśli tylko chcesz.
Twój Ksawery 

__________________

Z  urodzinowymi życzeniami dla Domi. Byś zawsze była taka, jaka jesteś. Uśmiechała się, była tą samą dziewczyną, co jesteś. Aby wszystkie twoje marzenia się spełniły. Żeby ludzie, których masz obok zawsze byli Ci wierni i nigdy nie zostawili Cię, bo naprawdę jesteś cudowną osobą i żałuję, że mając Cię przez 3 lata w klasie tak naprawdę zaczęłyśmy rozmawiać ze sobą na samym końcu. 
Żebyś czasem nie zwariowała w tym Liceum, bo nie możesz się zmieniać, masz być taka, jaka jesteś. A jeśli już tak koniecznie chcesz się zmieniać, to tylko i wyłącznie na lepsze.

Zostały mi w zapasie tylko dwa rozdziały, ale w środę jadę do Poznania. Więc może wymyślę coś nowego? Zostawiam was z tym rozdziałem, czekajcie, na to, co będzie dalej. 

Pozdrawiam, Irmina.

A jak ktoś ma pytania, to zapraszam TU 

3 komentarze:

  1. Jeju..to jedne z najwspanialszych życzeń jakie kiedykolwiek dostałam!! pięknie dziękuję! choć tak naprawdę słowa nie są w stanie w tej chwili wyrazić mojej wdzięczności!!:*
    ja też żałuję, że dopiero pod koniec zaczęłyśmy się bardziej kumplować..no ale cóż: lepiej późno niż wcale, prawda?;)
    jeszcze raz ogromnie dzięęękuję!!:*
    i czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział, bo jestem ciekawa jak się rozegra dalej ta historia;)
    Doomi

    OdpowiedzUsuń
  2. no, no, no. to naprawdę coś poważnego. mam nadzieję, że mimo tej przeprowadzki, listów do siebie pisać nie przestaną. czekam na kolejnego :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam nadzieję, że jednak ta tradycja pisania listów przetrwa, tak jak łączące ich uczucie;)

    Marcy

    OdpowiedzUsuń