Warszawa, 21 marca 2009 rok
Witaj Emilko,
To mój drugi list do Ciebie, nie sądziłem, że tak szybko odpiszesz. Ale niezmiernie się z tego cieszę. Mam ten urok, że nawet kobiety, które mnie nie znają chcą mnie poznać.
Serio zgubiłaś już jeden dowód? Ktoś widocznie nie był tak kochany jak ja, jeśli go znalazł. Mało na tym świecie ludzi, którzy od tak wydadzą parę złotych na znaczek i kopertę, żeby tylko oddać komuś jego własność, gdy nie mogą oddać osobiście czegoś, co należy... chociażby do Ciebie.
Wiesz, naprawdę Ci wyślę kartkę na urodziny, a co do czekolady, to napisz mi jaką najbardziej lubisz, bo twoje urodziny za niecały miesiąc, a ja chcę trafić w twój gust. Książkę na pewno jakoś wybiorę, w sumie już teraz wiem, jaką dostaniesz!
Dla mnie Warszawa to wcale nie duże miasto. Spokojnie wszystko tu znajduje. I nie mam problemów z byciem punktualnym. Po prostu gdy wiem, że mogą czekać mnie korki na mieście, to zwyczajnie wyjeżdżam wcześniej z domu, po prostu przywykłem. Ty też mieszkając długo w Poznaniu wiesz, gdzie co jest, kiedy jest największy ruch... Tak ja jak znam Warszawę, tak ty znasz Poznań. I dla każdego z nas to właśnie miejsce zamieszkania jest najlepszym miejscem, jakie mamy.
Chociaż nie powiem, gdy w wieku pięciu lat przeprowadziłem się do stolicy naszego kraju, to było ciężko. Wszystko było takie wielkie, robiące wrażenie na małym dziecku, które mieszkało w innej części kraju i wszystko miało takie... zwykłe. Ale z czasem przywykłem do tego, że samochodów tu jest naprawdę dużo, wszystko jest duże i jak najlepsze. Z czasem po prostu coś, co mamy wydaję nam się zwyczajne, dla innych jest to niezwykłe.
Obiecuję, że kiedyś przyjadę do Poznania, a wtedy wypowiem się, co sądzę jako turysta o twoim mieście. Może okaże się dla mnie bardziej skomplikowane niż moja stolica, albo wszystko będzie dla mnie tak proste, jak nigdy. Obiecuje Ci, że kiedyś się przekonam i dam Ci o tym znać.
Tak jak wspomniałem w moim poprzednim liście wysyłam moje zdjęcie, jedyne jakie mam na chwilę obecną wywołane. Może poznasz we mnie chłopaka, którego mijałaś biegnąc na pociąg? Jeśli nie, to wiedz, że wiele straciłaś. Teraz jednak ja oczekuję, że dostanę twoje zdjęcie, bo moje wieczory są smutne, gdy nie mogę patrzeć na twą piękną twarz. Proszę skróć moją mękę!
Pozdrawiam,
Ksawery
~~~~
Poznań, 28 marca 2009 rok.
Cześć Ksawery,
Zacznę od tego, że uwielbiam czekoladę Milkę, najlepiej malinową, zapamiętaj to! I nie lubię kryminałów, jeśli chodzi o książki.
Jak widać tylko ja jestem tak nierozgarnięta, że potrafię zgubić dowód osobisty i to nawet dwa razy. Ale na całe szczęście za tym drugim trafił w twoje ręce, dzięki czemu znów mam go w portfelu i staram się go lepiej pilnować, co chyba mi całkiem dobrze wychodzi. Obym nie zgubiła go znów, bo jedna osoba, z którą mogę pisać listy w zupełności mi wystarczy.
Wiesz, że cały czas się uśmiechałam, gdy czytałam twój list? Dobrze, że mój nauczyciel od geografii nie zauważył, że wcale nie jestem zajęta słuchaniem jego wykładu o jakiś... mszakach chyba, tylko czytaniem listu od Ciebie. Niedługo matura, więc wszystko jak na złość strasznie dużo chcą nam przekazać, a jeszcze więcej wymagają. Jeśli ty jesteś po maturze, a sądzę, że jesteś, to strasznie Ci zazdroszczę, że masz to za sobą, bo ja już ledwie wiąże koniec z końcem.
Serdecznie zapraszam Cię do Poznania! Nasz Stary Rynek jest bardzo uroczy, na pewno Ci się spodoba. I chętnie zabiorę Cię na Bułgarską i pokaże Stadion, na którym grają zawodnicy Poznańskiego Lecha! (Błagam, bylebyś nie był kibicem Legii! Ewentualnie możesz być za Polonią, byle nie Legią, błagam!). Wiele miejsc w Poznaniu jest godnych uwagi turysty i nie jest się w stanie zobaczyć ich w ciągu jednego dnia.
Dołączam też moje zdjęcie, które specjalnie dla Ciebie wywołałam. Widzisz, jestem lepsza, niż ty! Ale wybaczam Ci to, że dostałam jedyne, które miałeś, bo oddałeś mi ten kawałek plastiku, bez którego w niektórych miejscach nie dałabym sobie rady.
Chyba Cię widziałam na dworcu. Stałeś przy tablicy i patrzyłeś na rozkład jazdy pociągów. Ale nie mam pewności, czy to byłeś ty. Liczę na to, że powiesz mi, czy się mylę, czy nie.
Mam pomysł! Za każdym razem wysyłajmy sobie zdjęcie jakiegoś miejsca z naszego miasta, które lubimy. Dzięki temu zwiedzimy miejsce zamieszkania drugiej osoby. Co ty na to?
Mam nadzieję, że teraz twoje wieczory będą już pełne uśmiechu, gdy masz już moje zdjęcie. Jeśli nie, to wcale nie były smutne przeze mnie.
Pozdrawiam,
Emilia
________
Cieszę się, że mam już więcej wiernych czytelników. Dziękuje też za komentarze pod pierwszym rozdziałem.
Myślę, że rozdziały będę dodawała w piątki i niedzielę, ale wcale nie mówię, że nie będzie jakiegoś wyjątku.
7 rozdziałów już mam i jak tak dalej pójdzie, to codziennie powinien powstawać kolejny, jeśli tylko znajdę czas.
Pozdrawiam,
Irmina
No, no znajomość listowna się rozwija:) Ciekawe jak to się potoczy, choć pewnie zakończenie jest takie jak prolog;/ Czekam na kolejny:)
OdpowiedzUsuńkurde! Ty masz Irmina wielki talent i jak to stwierdziła nasza pani od polaka - ciekawą osobowość:) nie mogę się doczekać kolejnych rozdziałów!:) pozdrawiam, to znów ja - Domi ;p
OdpowiedzUsuńZnajomość bohaterów zmierza w bardzo dobrym kierunku;) Pisanie listów sprawia,że dowiadujemy się więcej o tej drugiej osobie pytanie tylko czy nasze wyobrażenia nie ulegną zmianie kiedy poznamy tą drugą osobę osobiście.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Marcy
mmm.. też uwielbiam malinową Milkę i Poznań <3 ciekawe kiedy spotkają się osobiście... :)
OdpowiedzUsuńMatylda.