Olsztyn, 1 maja 2009 rok
Witaj Urocza,
Przepraszam, że odpisuje dopiero dziś. Mam nadzieję, że nie pomyślałaś, iż się obraziłem. Wcale nie! Jak sama zapewne zauważyłaś piszę z Olsztyna, gdzie obecnie jestem. Moja babcia wylądowała w szpitalu, a ja, jako jej ukochany wnuczek nie mogłem pozwolić, by spędzała samotnie dni w białej sali. Wsiadłem w pierwszy pociąg i do niej przyjechałem. Była w kościele, gdy gorzej się poczuła, a jej sąsiadka zadzwoniła po pogotowie i tak lekarze postanowili, że zostanie na obserwacji, a oni zrobią jej badania, przed którymi tak bardzo uciekała miesiącami. Na szczęście wszystko jest już dobrze i dziś opuściła szpital, dlatego odpisuje. Zostanę u niej jaszcza dwa, trzy dni, więc spokojnie pisz na warszawski adres.
Pytałaś, czy tęsknie za Olsztynem. Teraz, gdy tu jestem dopiero wiem, że tęsknie. Tęsknie każdego dnia do pierwszych lat dzieciństwa, chociaż tak naprawdę o tym nie wiem. Tu przeżyłem pierwszą przejażdżkę rowerem, tu pierwszy raz pobiłem się z kolegą o to, kto ma lepszą wyścigówkę. Mam wiele wspomnień z tym miastem. Tu mam prawie całą rodzinę. Gdy jestem w Warszawie nie odczuwam tego, jak bardzo za nimi tęsknie.
Dlaczego moi rodzice przeprowadzili się do Warszawy razem ze mną i Frankiem? Chyba standardowy powód: ojciec dostał awans. Początkowo mieliśmy mieszkać w stolicy tylko rok, lub dwa do czasu, aż w Olsztynie nie otworzą nowego oddziału, ale gdy tak się stało mój ojciec stwierdził, że życie w Warszawie podoba mu się bardziej, a ja jako siedmioletnie dziecko nie miałem nic do powiedzenia.
Pytałaś też, co robię w wolnym czasie i ilu mam przyjaciół. W wolnym czasie działam spontanicznie. Rzadko coś planuje, po prostu biorę samochód lub wsiadam w inny środek transportu i gdzieś jadę. Albo do centrum, albo spotkać się gdzieś z kumplami. Ich nie mam wielu, wystarczy mi ich tylko paru, wolę mieć takich prawdziwych, niż takich, którzy chcą mnie zniszczyć.
Jako, że ojciec kiedyś uwielbiam podróże byłem na Alasce, w Bułgarii, Egipcie, Rosji, Portugalii, Francji, Wielkiej Brytanii... Chyba o niczym nie zapomniałem, a jeśli tak, to niestety nie wiem, czego mogłem zapomnieć.
Na studiach idzie mi naprawdę dobrze, chociaż uwierz, że mało siedzę przy książkach i notatkach.. Robię to przed sesją, wcześniej zwyczajnie mi się nie chce, jak to mi.
Odpowiedziałem na twoje pytania. Wiesz trochę więcej już o mnie, teraz ja oczekuje, że opowiesz mi coś o sobie.
Wiesz, opowiadałem o Tobie mojej babci. Słuchała mnie uważnie, a na końcu stwierdziła, że się spotkamy, a później też i też i też... Śmiała się, że ona zawsze marzyła, aby poznać tak swojego przyszłego męża. Jednak dziadka znała od zawsze, wychowali się na tym samym osiedlu i bawili się w tej samej piaskownicy. Ma nadzieję, że ja spełnię jej marzenie. Ale przecież nie mogę cię zmusić do tego, byś spełniła marzenie mojej babci, bo teraz stwierdziła, że chce, abyś ty była moją przyszłą żoną. Swoją drogą mielibyśmy co opowiadać swoim dzieciom, nie sądzisz? Było by to mniej więcej tak:
-Mamo, a jak poznałaś tatę?
-Zgubiłam dowód, a on znalazł go i wysłał mi pocztą, a później długi czas pisaliśmy ze sobą listy.. Zakochaliśmy się w sobie i jesteśmy ze sobą na dobre i złe.
Wiesz, to by było całkiem cudowne i urocze, prawie tak samo urocze jak ty! Chociaż nikt nie jest tak uroczy, ja ty. Wyglądasz jak gwiazda z niema, która świeci specjalnie dla mnie.
Obiecaj, że się kiedyś spotkamy...
Pozdrawiam,
Ksawery
~~~~
Poznań, 5 maja 2009 rok
Witam Marzyciela,
Chyba trochę wybiegłeś w daleką, daleką przyszłość z tą końcówką listu, wiesz? Tym bardziej, że nikt nie powiedział, że będziemy do siebie pasować. Ba, nawet nikt nie powiedział, że gdy spotkamy się chociaż raz, to tych kolejnych spotkać dojdzie.
Dziś drugi dzień moich matur, nie jest tak źle, jak myślałam. Wczoraj miałam mały stres, ale szybko przeszło i wcale nie było tak źle. Raczej poszło mi dobrze, ale wolę tego nie mówić głośno, bo później może się okazać, że skopałam nawet najprostsze zadania!
Cieszę się, że z twoją babcią wszystko dobrze. Najważniejsze, że byłeś przy niej, listy do mnie zeszły na dalszy plan i chwała Ci za to! Rodzina najważniejsza, pamiętaj to zawsze!
Ja mam tylko jedna przyjaciółkę, w wolnym czasie siedzę nad Wartą i Starym Rynku. Byłam tylko we Francji. To tak krótko o mnie. Mam psa, a raczej miałam, teraz mieszka on z moimi rodzicami.
Wybacz, że dziś tak krótko, ale muszę się wyspać, aby nie zaspać jutro. Obiecuję, że gdy moje matury się skończą, to napiszę dłuższy list!
Obiecuję, że spotkamy się kiedyś... Naprawdę obiecuję!
Opowiedz mi jeszcze coś o sobie, dobrze? Lubię naprawdę, gdy piszesz o sobie.
Emilka
Pozdrawiam.
______________
Wiecie, chciałabym mieć takiego Ksawerego....
Trzeci rozdział w tym tygodniu, nawet nikt mnie o niego nie nękał, to chyba źle.
Teraz spodziewajcie się nowego w czwartek. W piątek nie będę miała czasu, aby zaprzątać sobie głowę dodaniem tu rozdziału.
Pozdrawiam.
Kurcze też chcę takiego Ksawerego, troskliwego faceta;)
OdpowiedzUsuńMarcy
ależ on piękne listy pisze, naprawdę. tak się je z lekkością czyta. jeżeli dobrze myślę, to jutro nowy i już się go nie mogę doczekać. Szanowna_L.
OdpowiedzUsuń