Warszawa, 11 maja 2009 rok
Witaj Emilko,
Rozumiem, że masz maturę i wysłałaś krótszy list. Ważne, abyś skupiła się teraz na tym, aby napisać jak najlepiej. I trzymam za słowo, że gdy skończysz je pisać, to dostanę dłuższy list od Ciebie.
Owszem, wybiegłem trochę w daleką przyszłość z tymi dziećmi, ale nic w życiu nie dzieje się przez przypadek, tak mi się wydaję. To, że zgubiłaś dowód, a ja go znalazłem na pewno nie jest przypadkiem. Los chciał, abyśmy się poznali. I wierzę w twoje słowa, że się spotkamy.
Chcesz, abym opowiedział jeszcze o sobie, więc tak zrobię. Wiesz, Ty masz starszych braci i się z tego ciesz, naprawdę. Ja mając Franka, 5 lat młodszego brata zawsze musiałem się nim opiekować. On mógł mi psuć wszystko, mógł mnie bić, a gdy tylko ja mu coś zrobiłem, to biegł z płaczem do mojej matki, która oczywiście wyzywała mnie, że zaczynam się w młodszego brata, który nic nie rozumie. Nawet, jeśli to Franciszek zaczynał... Zawsze chował się za moją mamą i śmiał pokazując mi język. Dziś już nie jest małym chłopcem, na całe szczęście, bo zapewne różne sytuacje miałby by miejsce, gdy się spotykamy.
Kiedy ostatnio jechałem tramwajem siedziałem przy oknie i obserwowałem ludzi, którzy się gdzieś śpieszyli. Ja nigdzie się nie śpieszę. Cieszę się chwilą. Wspominam wszystko, co dobrego spotkało mnie. Wszystkich życzliwe osoby, jakie los postawił mi na mojej drodze.
Jedną z tych osób jesteś właśnie Ty. Ktoś mógłby powiedzieć, że takie historie są zawarte tylko w książkach, jednak my jesteśmy żywym przykładem osób, które nie znając się piszą do siebie listy.
Wiesz, chciałbym, abyś była bliżej. Mieszkała tu, obok mnie. Chciałbym móc spotykać się z tobą codziennie. Leżeć nad Wisłą obok Ciebie wieczorem, wpatrywać się w gwiazdy i porównywać, czy są piękniejsze, niż ty, choć każdy wie, że nikt, ani nic nie jest piękniejsze od Ciebie.
Chciałbym, abyś po prostu była bliżej, przecież to nie wiele. U nas nie ma takich dziewczyn, jak ty. Wszystkie gonią za sławą, bo myślą, że w takim mieście, jak Warszawa łatwo się wybić. Myślą, że ładny wygląd, krótka spódniczka i duży dekolt im wystarczą, aby stać się gwiazdą filmową.
Cieszę się, że ty taka nie jesteś. Jesteś zwyczajna dziewczyną, którą tak bardzo chciałbym poznać. To tak niewiele, a jednak tak dużo.
W porównaniu do moich znajomych ze studiów jestem spokojnym chłopakiem. Oni w każdy weekend imprezują, ja nie. Nie bawi mnie to wcale. Nie chcę mieć wokół siebie stada piszczących dziewczyn. Nie chcę być łamaczem serc. Zupełnie to do mnie nie pasuje, dlatego unikam imprez w nadmiarze.
Ostatnio naprawdę dużo myślę. O wszystkim. I w moich myślach dużo Ciebie. I wyobrażenia momentu, gdy się spotkamy. Choć nie wiem, kiedy to nastąpi, to marze, jak to będzie.
Jednak nasze prawdziwe spotkanie nie będzie takie, jak w moich marzeniach. Będzie o wiele lepsze, bo będziesz naprawdę obok.
Marzyciel,
Ksawery
~~~~
Kraków, 25 maja 2009 rok
Witaj Marzycielu,
Jak zauważyłeś piszę dziś z Krakowa. Szalony wyjazd z małą grupką znajomych z liceum, który zaczął się zaraz po ostatnim dniu, a kończy się jutro, 26 maja. Obiecałam Ci, że po mojej maturze to ja napiszę dłuższy list i przepraszam, że robię to dopiero dziś.
Nawet nie wiesz, jak się ucieszyłam, że to koniec mojego życia w Poznańskiej Marii Magdalenie! Uparłam się na najlepsze liceum, a momentami było naprawdę ciężko. Dodatkowo też moja klasa pozostawiała wiele do życzenia, nigdy nie byliśmy zgrani. Była to grupa 25 indywidualistów. Nigdy nie potrafiliśmy się dogadać, a osoby, z którymi jestem w Krakowie, to piątka z równoległej klasy, ale o innym profilu. Z nimi czuję się naprawdę dobrze, a moja klasa była taka... taka...no brak mi słowa, że momentami to nie miałam ochoty iść do szkoły i wolałabym cały dzień jeździć komunikacją miejską, niż przebywać z nimi w jednym pomieszczeniu. Ale to już koniec, jestem szczęśliwa!
Tak naprawdę ten wyjazd wyszedł bardzo spontanicznie, bo 16 maja przyszła do mnie Ulka, pytając czy zabieram się z nimi, bo mają jedno wolne miejsce. Nie musiała mnie długo namawiać, 3 dni później wyruszyłam razem z nimi.
Kraków to bardzo ciekawe miasto, jak dla mnie łatwiejsze do ogarnięcia, niż Warszawa. Nie zgubiłam się, a wczoraj nawet sama wyruszyłam z aparatem, gdy wrócę prześle Ci jakieś zdjęcie. I spokojnie, dowód mam cały czas, pilnuje go cały czas, a bilety na pociąg miał cały czas Kacper, chłopak Uli. Ja trzymałam od nich ręce z daleka, nie chcą, abym znów zgubiła to, co dało początek naszej znajomości. Jeden Ksawery, z którym pisze listy w zupełności mi wystarcza.
Wiesz, że w drugiej połowie czerwca planujemy z Ulką, Kacprem, Hubertem, Piotrkiem i Klaudią pojechać do Warszawy. Wujek Klaudii ma tam mieszkanie, a tak się składa, że nie będzie go przez paręnaście dni, a nie ma kto się zająć jego psami, dlatego poprosił swoją siostrzenicę, aby przyjechała, a ta od razu zakomunikowała, że weźmie ze sobą znajomych. Więc jeśli nic się nie zmieni, to przez parę dni będę mieszkała w Warszawie, a ty będziesz miał mnie bliżej, jeśli tylko znajdziesz czas dla mnie!
Może nawet sam ocenisz, czy oby na pewno jestem ładniejsza, niż gwiazdy, które świecą nad Wisłą. Bo ja wczoraj nie byłam w stanie tego stwierdzić, choć całą grupą wieczór spędziliśmy na trawie nad najdłuższą rzeką w Polsce. Może po prostu nie umiem porównać dobrze siebie i gwiazd? Albo nie jestem od nich piękniejsza?
Chciałabym się spotkać, zobaczymy, czy Klaudia się nie rozmyśli, aby nas zabrać. A jak nie, to Ty wsiadasz w pociąg i przyjeżdżasz do mnie, do Poznania, co? W sumie i tak masz przyjechać, bo chce ci pokazać Stary Rynek.
Czy jestem odważna zapraszając chłopaka do mojego miasta? Dodam chłopaka, którego widziałam raz, którego znam tylko z listów? To tylko chęć poznania Ciebie bardziej.
Może jestem szalona, że chcę się z tobą spotkać, gdy przyjadę z Klaudią i resztą, ale naprawdę Cię polubiłam Ksawery. I może będę żałowała swojej decyzji, ale naprawdę chciałabym się z Tobą spotkać.
Gdy dowiem się czegoś więcej od Klaudii o tym, czy pojedziemy do Warszawy dam Ci znać.,
Pozdrawiam,
Turystka
Jejku ja mi się to opowiadanie podoba ;) A Ksawery wydaje się taki idealny.. Mam nadzieję, że uda im się spotkać, jak Emilia pojedzie do tej Warszawy :)
OdpowiedzUsuńOlcia_pb
kocham Kraków ^^. oby wszystko co związane z ich spotkaniem się powiodło.
OdpowiedzUsuńMatylda.
Ksawery wydaje się być ideałem zobaczymy czy jest taki nieskazitelny jak Emilia odwiedzi go w Warszawie(mam nadzieję,że dalej zostanie idealny:)
OdpowiedzUsuńMarcy
spotkanie wydaje się być takie bliskie, a wszystkie tak piękne i kolorowe (: to chyba jedne z najlepszych listów, jakie tu do tej pory czytałam.
OdpowiedzUsuń;* Szanowna_L.
Czekam na ich spotkanie!!:P
OdpowiedzUsuńDomi:)