piątek, 22 czerwca 2012

Rozdział 4.

Wyciągnęła z kartonu zdjęcie chłopaka, widoku, jaki jej przesłał i książkę, z kartką. Uśmiechnęła się sama do siebie. Wszystko zatrzymała licząc, że kiedyś pokaże je dzieciom, lub wnukom opowiadając im ich historie... Wyciągnęła list, który dostała wraz z prezentem na urodziny.

~~~~

Warszawa,  16 kwietnia 2009 rok
Witam Solenizantkę!

   Jutro twoje urodziny, a właściwie to dziś, bo czytasz ten list w dniu, gdy je obchodzisz. Jak sama zauważyłaś dotrzymałem słowa. Jest kartka, czekolada i książka i mój list, którego zapewne nie masz ochoty czytać, bo urodziny powinno się spędzić poza domem z przyjaciółmi, lub rodziną. Jednak ja mam cichą nadzieję, że chociaż te pięć minutek dla mnie znalazłaś, a jeśli nie, to wiedz, że jest mi z tego powodu niezmiernie przykro, chociaż sądzę, że jednak znalazłaś, nie zrobiłabyś mi tego. I sobie, bo przecież listy ode mnie sprawiają, że się uśmiechasz.
   Wiesz, mam pewność, że do lutego nadal będziemy ze sobą pisać, a nawet jeszcze dłużej. Więc zacznę myśleć nad tym, co chciałbym dostać, pewnego dnia Cię o tym poinformuję. Mnie się tak szybko nie pozbędziesz, tym bardziej gdy jesteś tak śliczna i mam już twoje dwa zdjęcia. I mam twój adres, więc jeśli byś nie odpisywała, to zawsze mogę przyjechać i złożyć Ci nie zapowiedzianą wizytę.
   Obiecaj mi, że kiedyś się spotkamy. Wiem, że nie znamy się długo.. A raczej wcale się nie znamy. Po prostu okazałem się znalazcą twojego kawałka plastiku, jak to określiłaś i napisałem jeden list, a ten już jest czwarty. Czuję, że jesteśmy sobie pisani, mimo iż dzieli nas taka odległość, którą przecież i tak idzie pokonać. 
   Wiem, że propozycja spotkania jest szalona. Ale czy czasem nie warto zrobić coś, czego nigdy by się nie zrobiło. Nawet, jeśli mielibyśmy spotkać się za rok. Przyjadę do Poznania, gdy tylko będę mógł i gdy ty zdecydujesz się, że chcesz mnie poznać. Chciałbym, aby nie trwało to długo. Ale będę czekał tak długo, jak będzie trzeba, aby zobaczyć twą cudowną twarz po raz kolejny. 
   A na sam koniec mojego listu życzę Ci, abyś napisała maturę z każdego przedmiotu na 100 procent, cieszyła się życiem, uśmiechała każdego dnia, aby Twój Lech Poznań grał jak najlepiej. Chcę też, abyś spotkała się ze mną i życzę Tobie, abyś się zgodziła. I tego, abyś zawsze była taka piękna, jak jesteś. Spełniaj także marzenia! 


Szalony mieszkaniec Warszawy,
Ksawery


~~~~




Poznań, 22 kwietnia 2009 rok


Witam Szalonego Mieszkańca Warszawy!

   Dziękuje Ci za prezent i życzenia. List czytałam w moje urodziny. Zrobiłam sobie wolne od szkoły, dzięki czemu poranek spędziłam w domu i odebrałam paczkę i od razu zabrałam się do czytania, ale dopiero dziś jestem w stanie odpisać. Urodziny tak naprawdę miałam spędzić sama w domu, ale po południu przyszła do mnie koleżanka, a wieczorem wpadli moi starsi bracia i wyciągnęli mnie na jakąś imprezę. I tak później cały weekend leżałam i marudziłam, że boli mnie głowa, czyli leczyłam kaca. 
   Dni do matury jest coraz mniej, wszyscy moi znajomi siedzą w otoczeniu wielu książek, powtarzając wszystko, co się da. Tylko ja jestem dziwnie spokojna i siedząc nad Wartą spokojnie czytam streszczenia lektur na polski, bo zwyczajnie ich nie przeczytałam. Kocham książki, ale nie lektury, dlatego tylko nimi zajmuję się na ostatnią chwilę. Przecież w tak krótkim czasie nie nauczę się tego, na co miałam czas przez 3 lata. Jestem po prostu spokojna, choć kto wie, czy przed salą nie zje mnie stres! Będę jednak dobrej myśli.
   Możemy się spotkać, ale nie teraz. W sumie nie wiem czemu, ale chciałabym się spotkać, naprawdę! Tylko moje matury... dopóki nie będzie moich najdłuższych wakacji życia zostają listy. Później się zobaczymy, może się spotkamy, kto wie. Teraz jednak chciałabym się o tobie jak najwięcej dowiedzieć. Bo naprawdę niewiele nadal wiem.
   Masz na imię Ksawery, jesteś ode mnie starszy od dwa lata, masz młodszego brata Franciszka, kiedyś mieszkałeś w Olsztynie, dziś w Warszawie... Studiujesz prawo. I jesteś uroczym chłopakiem, który sprawia swoimi listami, że ciągle się uśmiecham. 

   Powiedz mi, co lubisz robić w wolnym czasie. Ilu masz przyjaciół... Jak idzie Ci na studiach? Tęsknisz za Olsztynem? Byłeś gdzieś jeszcze za granicą, oprócz Madrytu, gdzie widziałeś mecz Realu? Chcę tak wiele o tobie wiedzieć....
   Czekam na dłuższy list, niż zawsze, bo naprawdę uwielbiam to, jak piszesz. 


Pozdrawiam, 
Emilka

__________________


No to wedle tego co pisałam dodaję kolejny rozdział.
Nie podaję daty kolejnego dodania, proszę cierpliwie czekać, albo nękać mnie na gadu.

Testy gimnazjalne? Nie wypowiadam się, myślałam, że będzie lepiej...

Pozdrawiam

4 komentarze:

  1. Bardzo podoba mi się to jak piszesz. A tan pomysł z listami - genialny. Wiem, że się powtarzam, ale cóż... ;D ciekawi mnie kiedy dojdzie do spotkania Emilki i Ksawerego ;)

    Olcia_pb

    OdpowiedzUsuń
  2. podoba mi się ostatnie zdanie listu Ksawerego : ,,Spełniaj swoje marzenia". Wiem, że do ich spotkania jeszcze kilka rozdziałów, ale już nie mogę się doczekać :D a co do testów, to na pewno nie jest tak źle jak myślisz ^^.

    Matylda.

    OdpowiedzUsuń
  3. ja Cię będę nękać w szkole! albo w snach!:D
    kolejna świetna część:)
    Domi

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam Twoje opowiadanie;) Jak już wspominałam czekam z niecierpliwością na ich pierwsze spotkanie;)


    Marcy

    OdpowiedzUsuń