wtorek, 19 czerwca 2012

Rozdział 3.


Warszawa, 5 kwietnia 2009 rok

Siemanko Emilio!

   To znów ja, ale na pewno wiesz po pieczątce na znaczku z widokiem na pałac kultury. Tak, zaopatrzyłem się w parę znaczków, aby nie musieć stać tak długo w kolejce na poczcie, które uwierz, u mnie są straszne. Wybrałem się nawet w podróż z aparatem po mieście i mam już ponad 10 zdjęć, które na pewno chcę Ci wysłać, leżą właśnie obok mnie, a ja próbuje zdecydować się, które wyślę Ci jako pierwsze. Uwierz, że to nie takie proste, kiedy lubi się tyle miejsc. Ale zaraz coś wybiorę, teraz przejdę do dalszej części listu, może jakoś mnie zaraz olśni! Fajnie by było, bo nie chcę wysyłać od razu wszystkich zdjęć.
   Cieszę się, że moje listy sprawiają uśmiech na Twojej twarzy. Mam cichą nadzieję, że z tym listem będzie podobnie.  Bo uśmiech to podstawa, nigdy nie wie się, kto i kiedy się w nim zakocha, także uśmiechaj się każdego dnia!
    Będę trzymał kciuki, aby twoja matura dobrze poszła, chociażby tak dobrze, jak moja. Dwa lata temu nie było tak źle, powiem nie skromnie, że byłem jednym z lepszych uczniów w mojej szkole, o ile nie najlepszym. Teraz studiuje prawo. Może mówią, że to jeden z trudniejszych kierunków, ale gdy już się dostaniesz, to naprawdę nie jest źle. A ty co chciałabyś studiować?
   I powiem Ci, że masz ogromne szczęście! Nie jestem kibicem Legii! Lech i Legia się nienawidzą, prawda? Byłem na paru meczach Polonii, ale żeby jej piłkarze mnie urzekli, to nie powiem. Niezbyt ciekawa gra. Nie to, co hiszpańska piłka! Udało mi się być na jednym z meczów Realu z Barceloną w Madrycie. I to się nazywa piłka, a nie taka gra Legii, czy Polonii, bo byłem nawet na derbach Warszawy. Co do twojego Poznania się nie wypowiadam, bo nie widziałem waszych piłkarzy w akcji, więc głupio by było, gdybym ich teraz oceniał.
   Dziękuje Ci bardzo za twoje zdjęcie, moje wieczory od razu stały się lepsze, gdy wpatruję się w twoją uroczą twarzyczkę. Mówił Ci już ktoś, że wyglądasz jak anioł zesłany z nieba, żeby te wszystkie tapetowane lalunie przejrzały na oczy? Twoje zdjęcia powinny być na okładkach najlepiej sprzedających się magazynów, a Ty powinnaś być wzorem dla tych wszystkich dziewczyn, które myślą, że z makijażem będą ładniejsze. Jesteś śliczna, może dostanę jeszcze jakieś twoje zdjęcie? Proszę, proszę, proszę!
   I tak, to byłem ja! Sprawdzałem, o której przyjeżdża pociąg mojego młodszego brata, Franciszka. A ty masz rodzeństwo?


Pozdrawiam,
Ksawery

~~~~

Poznań, 13 kwietnia 2009 rok

Witaj Ksawery,

   Dobrze, że zdecydowałeś się na jedno zdjęcie, bo gdybyś wysłał ich więcej, to byłabym skłonna wsiąść do pierwszego pociągu do Warszawy i zobaczyć te miejsca, które sfotografowałeś. A tak poczekam na moje najdłuższe wakacje życia i kto wie, może zawitam po raz kolejny i może tym razem znów na Ciebie wpadnę, albo zgubię dowód, a ty go znajdziesz!
   Zazdroszczę Ci tego, że byłeś na meczu Realu i Barcelony, to musiało być naprawdę cudowne przeżycie! Jak dla mnie Lech to najlepszy zespół na świecie, ale każdy ma swoje zdanie. Ale naprawdę mam ogromne szczęście, że nie kibicujesz Legii. I tak, Lech i Legia się nienawidzą.
   Mam dwóch starszych braci, Karola i Mateusza. Pierwszy jest w twoim wieku, a drugi jest o 3 lata starszy od Ciebie. Ja okazałam się nie planowanym dzieckiem, ale wszyscy się cieszą, że mnie mają, a najbardziej to moja mama, która miała dość mieszkania z trzema facetami pod jednym dachem i bała się, że ja również będę chłopakiem. I gdybym faktycznie nim była, to miałabym na imię Emil. Gdy okazało się, że urodziła się dziewczynka, a moja mama nie była przygotowana na taką opcję, to zrobili z Emila żeńską wersję i zostałam Emilią. 
   Wiesz, wcale nie jestem śliczna. I nie chciałabym być na okładkach magazynów. I nie jestem aniołem. Jestem zwykłą dziewczyną, która stawia na naturalność, a nie makijaż. A jak widać faceci wolą dziewczyny z makijażem, bo ja nadal jestem samotna... I nie składa się nic na to, by w najbliższym czasie coś miało się zmienić. 
  Ale niech Ci będzie, przesyłam kolejne moje zdjęcie i moje ukochane miejsce nad Wartą. Uwielbiam tam przesiadywać i czytać książki, dlatego wymyśliłam sobie, że chcę książkę na urodziny, choć wcale nie wierzę w to, że mi jakąś kupisz i wyślesz.
   I w sumie to nadal nie wiem, co chcę studiować i gdzie. Nigdy nie jestem na coś zdecydowana, wybieram na ostatnia chwilę, tak będzie i teraz.
   Żałuję, że twoje urodziny już były. Kupiłabym Ci coś, a tak będę musiała czekać do lutego, choć nikt nie ma pewności, czy do tego czasu nadal będziemy ze sobą pisać.

Emilia


_____________________
Tak jak mówiłam, ja potrafię zmienić zdanie i dodać wcześniej.
Ze specjalną dedykacją dla Dominiki, która chciała wcześniej rozdział.
Kolejny w piątek, już bez zmian.

Pozdrawiam, Irmina 

5 komentarzy:

  1. Ach te listy są cudne. Niby takie naturalne, a jednak niezwykłe...:) Jak dobrze,że Ksawery nie przepada za Legią! Chwała mu za to! Liczy się tylko Lech! czekam na kolejny:)

    Ziaba

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki, dzięki, dzięki!;)*)
    Kolejna super porcja..;) z niecierpliwością czekam na więcej!:)
    Domi

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam tę historię;) Nie mogę doczekać kiedy się spotkają i co z tej znajomości może wyniknąć;)

    Marcy

    OdpowiedzUsuń
  4. Jaką ulgę przeżyłam, że Ksawery nie sympatyzuje ani Legii ani Polonii i ma zdecydowaną rację, że hiszpańska liga jest cudowna :) Coraz bardziej mi się podoba ten pomysł na opowiadanie, naprawdę. Czekam na kolejne listy. Szanowna_L

    OdpowiedzUsuń
  5. jeeej, szczęściarz Ksawery :D ciekawe czy będą ze sobą pisać tak długo, żeby Emilka mogła wysłać prezent urodzinowy Ksawiemu :D

    Matylda.

    OdpowiedzUsuń