piątek, 20 lipca 2012

Rozdział 11.



Warszawa, 29 lipca 2009 rok

Cześć Mila, 


   Kolejne dni z tobą sprawiły, że jestem naprawdę szczęśliwy. Pokochałem twój uśmiech, każdy twój gest. Uwielbiam momenty, gdy się złościsz, aby chwilę później rzucać się na mnie ze śmiechem. Chciałbym, aby przyjęli Cię do którejś z uczelni w Warszawie, jakie znaleźliśmy i wysłaliśmy twoje zgłoszenie. Wierze głęboko w to, że za parę dni otrzymasz pozytywną odpowiedź, a wtedy będziemy tak blisko siebie.
   Problem jest w tym miejscu, że gdy będziemy już tak blisko siebie, to nie będę miał już listów od Ciebie, bo ty będziesz obok. Jaki miałoby sens pisanie do siebie listów, gdy będzie się mieszkało w tym samym miejscu? Chyba, że jednak szukasz mieszkania w Warszawie, chociaż mówiłem Ci, co o tym sądzę. Mi wcale nie przeszkadzało by, gdybyś zajęła wolny pokój w moim mieszkaniu, w końcu miałbym pretekst, aby wreszcie je urządzić. Ale nic na siłę. 
  Poznań to cudowne miasto. Chyba miałaś racje w pierwszym liście, twierdząc, że bardziej przyjazne dla turystów. Nie miałem problemu się w nim odnaleźć, sama widziałaś, że drugiego dnia już wiedziałem doskonale, gdzie wysiadamy i którą ulicą dojść nad nasze miejsce nad Wartą. Albo jak na Stary Rynek dojść z dworca PKP. Widzisz, mam dobrą pamięć, do twojego mieszkania też sam trafię, jeśli będzie trzeba. 
  Wiesz... chciałbym móc Ci coś powiedzieć, ale muszę poczekać do kolejnego spotkania. Mam nadzieję, że nastąpi ono niebawem. Jeśli nie to trudno, poczekam. Byle bym się doczekał, to najważniejsze. 
   Lubię wieczory obok Ciebie, na ostatnim piętrze 13 piętrowego budynku, na twoim balkonie. Lubię, gdy usypiasz w moich ramionach, okryta kocem, a ja mogę wpatrywać się w twoją anielską twarz z uśmiechem. 
   Przeżyjmy to jeszcze raz...


Całuję, 
Ksaw


~~~~


Obejmował ją w pasie i razem czekali do dwunastej, aby zobaczyć słynne koziołki. Ksawery nie miał nawet pojęcia, że właśnie w tej chwili spełnia się jedno z marzeń Emilki.
-Zawsze przychodziłam tu sama, wiesz? I nie widziałam tu nic magicznego, dziś jest inaczej.
-Wystarczyło, że jestem obok, hmmm?
-Gdy ty jesteś obok wszystko jest zupełnie inne.
-Lepsze?
-Jak najbardziej Ksawery.-wtuliła się w niego.
-Lubię, jak się do mnie przytulasz.
-A ja lubię się do Ciebie przytulać. Czuję się wtedy bezpieczna.
-I zawsze tak będzie.


~~~~


-Wiesz, zdecydowanie wolę moją Wisłę.-stwierdził bawiąc się jej włosami.
-A ja kocham moją Wartę, co teraz?-zapytała ze śmiechem.
-Wykopiemy wielki korytarz i połączymy te dwie rzeki i będziemy leżeć tak przy ich złączeniu.-stwierdził.-Ja będę miał moją Wisłę, ty Watrę i wszyscy będą żyli długo i szczęśliwie.
-Szkoda, że nie wszystkie marzenia da się spełnić.
-A kto powiedział, że się nie uda? Dla Ciebie zrobię wszystko....
-... tylko nie uda Ci się połączyć Wisły i Warty.-stwierdziła pstrykając go w nos.-Wystarczy mi, że mam Ciebie. Może ty przywykniesz do Warty, albo ja do Wisły... Jeśli polubiłam już Warszawę, to może i Wisłę polubię?.


~~~~


-Świetny masz widok z tego balkonu.
-Wiem.-ziewnęła i owinęła się kocem wtulając w chłopaka.
Nim Ksawery się obejrzał Emilka już spała. Odgarnął włosy z jej twarzy i się uśmiechnął. Kto by nie chciał, by ta chwila trwała wiecznie? On chciał, aby kiedyś było tak zawsze.
-Gdybyś tylko wiedziała, co do Ciebie czuję.-szepnął i ucałował jej czoło. Poprawił koc i spojrzał przed siebie.
To był ostatni wieczór, jaki spędzał w Poznaniu.

~~~~

Poznań, 4 sierpnia 2009 rok


Witaj Ksaw;

   Znalazłam mieszkanie w Warszawie, dostałam się na studia. Czy to nie cudowne? Będziemy teraz tak blisko siebie. Będziesz musiał mi pokazać Warszawę tak, abym się nie zgubiła. 
   Nie miej mi za złe, że chcę mieszkać sama. Nie znam Cię na tyle, aby z tobą zamieszkać. W końcu parę lat w stolicy mnie czeka, a nie chcę pewnego dnia szukać mieszkania. Także zamieszkam sama, spokojnie, dam sobie radę. Powinnam zostać Warszawianką od początku września, jeśli nic się nie zmieni. Czekaj cierpliwie, jak widzisz nie jedno, nie dwa spotkania były.. I jeszcze nie jedno będzie miało miejsce. 
    Jestem szalona, naprawdę! W tym co robię nie ma nawet odrobiny zdrowego rozsądku, wiesz? A mimo to niczym się nie przejmuje. Niech będzie, co ma być. Ja czekam na kolejne spotkanie, bo czas, który spędziłeś w Poznaniu był naprawdę cudowny.

Mila

~~~~

 -A gdy kiedyś zrobię coś, czego nie powinnam? Wybaczysz mi?
-Wszystko Ci wybaczę.
-Nawet najgorsze? 
-Nawet najgorsze, jesteś moim aniołkiem.-przytulił ją do siebie.-Nie pozwolę, by ktoś sprawił, że pewnego dnia to wszystko się skończy.
-Ale obiecujesz?
-Obiecuję Mila, obiecuję.
_______________________


Dla Domi :*

Znów dodaję wcześniej, ale jakoś szybko ulegam ludziom, więc Dominice nie potrzeba było dużo czasu, abym dodała. 

Kolejny.. ach, już nic nie mówię!


 

6 komentarzy:

  1. dzięki, dzięki, dzieki!:*
    będę nudna i znów napiszę to samo..czekam z niecierpliwością na kolejny:) bo to się czyta jak dobrą książkę:)
    Domi;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny rozdział ;) A Ksawery i Emilia wydają się być dla siebie stworzeni ;) Czekam na następny.

    Olcia_pb

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny rozdział;) I kto by pomyślał, że zgubienie dowodu osobistego może stać się przyczyną uczucia;)

    Marcy

    OdpowiedzUsuń
  4. Jaka słodycz ^^. Wg mnie Mila dobrze robi nie zamieszkując z Ksawim, nigdy nie wiadomo co się między nimi wydarzy, gdy będą blisko siebie na codzień. Bardzo ciekawi mnie następny rozdział :)

    Matylda.

    OdpowiedzUsuń
  5. Aż tak ciepło na sercu się robi, czytając to opowiadanie... Piękna ta miłość między nimi... lecz jak sądzę tak kolorowo dalej nie będzie:( ech.. mimo wszystko chciałabym coś takiego przeżyć:) czekam na następny:)

    Ziaba

    OdpowiedzUsuń
  6. Jezuuuu, jak romantycznie. Niczym zaręczyny dzisiaj na hali w Zielonej Górze podczas Memoriału. Nie wiem, tak mi się skojarzyło. Jestem ciekawa, czy dalej będzie tak sielankowo, bo... prolog chyba na to nie zapowiadał, jak sobie dobrze przypominam. Nic mi jednak nie pozostaje, jak czekać na następny :) Ha, i po raz pierwszy tutaj nie muszę się podpisywać, kim jestem, bo Google robi to za mnie (tak, kochana, powoli przenoszę się na blogspota, ale Siestę raczej skończę na Onecie, choć... ze mną to nigdy niczego pewnym być nie można :P). Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń