piątek, 27 lipca 2012

Rozdział 12.



-A gdy będę obok, to nadal będziesz uważał, że jestem najpiękniejsza na całym świecie?
-Gdy będziesz obok nie będę widział nikogo oprócz Ciebie, więc kto miałby być piękniejszy, niż ty?
-Nie możesz być zaślepiony przeze mnie.
-A kto powiedział, że przez Ciebie? Może przez to, co do Ciebie czuję? 
-Jesteś uroczy.
-Jednak nie tak bardzo, jak ty.
-Dlaczego ludzie tacy jak ty znajdują się daleko ode mnie?
-Bo ja jestem jedyny na świecie i czekałaś na to, abyśmy się poznali. 
-Jesteś strasznie pewny siebie.
-Bo mam Ciebie i nic więcej nie potrzebne mi do szczęścia.
-Nie masz mnie, jesteśmy znajomymi, przyjaciółmi... 
-A kto powiedział, że kiedyś nie będziemy razem? 

~~~~

-Myślisz, że marzenia się spełniają?
-Jestem tego pewien.
-Dlaczego?
-Bo jesteś obok, a to jedno z moich marzeń.
-A jakie jest kolejne?
-Gdy się spełni, to Ci powiem.-zaśmiał się i ją objął.-A ty jakie masz marzenie?
-Jeszcze się nie spełniło. Ktoś mu musi pomóc.
-Ktoś?
-Mhy.
Uśmiechnął się i ucałował ją w czoło. Pragnął spełnić swoje marzenie, jednak nie chciał, aby Emilka źle odebrała jego zachowanie. Postanowił zaczekać. Czas to pieniądz. Ale dla niej mógł czekać długo, bo czas spędzony z nią liczył się podwójnie.

 ~~~~


Zwariowała. Cały świat wokół niej się zmienił. Ze swojego Poznania wyprowadziła się do Warszawy. A przecież tak wiele razy powtarzała, że nienawidzi stolicy Polski. Zmieniła swoje plany, o których w jej rodzinie mówiono od trzech lat. Miała studiować w Gdańsku i mieszkać u wujka. Wystarczyło poznanie Ksawerego i wszystkie plany trafił szlak, bo zakochała się w chłopaku. Dla niego wybrała studia w Warszawie. Chciała poświęcić dla niego wiele, byle tylko mieć go obok. 
Jej nowy świat nazywał się - Ksawery. To dla niego była skłonna zrobić wszystko. I dlatego też rozpakowywała swoje ostatnie rzeczy. Od dziś jest mieszkanką Warszawy. Przynajmniej na trzy lata. Albo pięć. 
Czas pokaże, czy dokonała właściwego wyboru.


~~~~


Warszawa, 11 sierpnia 2009 rok


Witaj Ksawery,

   Nie odpisałeś na mój poprzedni list. Martwię się. Nawet nie wiesz, że mieszkam już w Warszawie. Nie mam odwagi zadzwonić do Ciebie, lub napisać krótkiego sms'a. Przywykłam do pisania listów. Od nich się zaczęło i boje się, że gdy one się skończą, to wszystko, co nas połączyło też się skończy.
  Trudno będzie mi się przyzwyczaić do nowego miejsca zamieszkania, ale robię to dla Ciebie Ksawery. Dla Ciebie zostawiłam moje wszystkie plany. Zrezygnowałam ze studiowania w Gdańsku. Dla Ciebie zrobię wszystko. I przepraszam Cię za te powtórzenia 'Dla Ciebie'. Tak wiele chcę Ci napisać, że sama nie wiem. kiedy piszę po raz któryś te same słowa. 
  Co się z tobą dzieje? Gdzie jesteś? Martwię się.. Zostawiam Ci mój nowy adres. Przyjedziesz do mnie w wolnej chwili? Chciałabym się móc do Ciebie przytulić i znów poczuć tak, jak wtedy, gdy byłeś u mnie w Poznaniu. 
   Ksawery... jesteś dla mnie naprawdę kimś ważnym.

Mila

~~~~
Warszawa, 14 sierpnia 2009 rok.

Witaj Śliczna,
   Moja skrzynka była zawalona reklamami, a ja widząc je byłem leniem i nie chciałem ich wyciągnąć. Dopiero po ujrzeniu rachunków wyciągnąłem wszystko, a między innymi twój list. Przepraszam, już więcej tak nie zrobię. 
   Mieszkasz w Warszawie już, a mnie obok Ciebie nie ma? Matko, ale ze mnie idiota! Przepraszam, przepraszam! Powinienem do Ciebie teraz śmigać, zamiast pisać ten list, ale jest późna pora i na pewno już śpisz. W końcu zegar wskazuje 23:47. Wyślę list rano, a kto wie, czy czasem nie odwiedzę Cię prędzej, nic on. Nie mam pojęcia, jak długo jutro będę siedział u mojej mamy. Tak, moja matka potrafi być męcząca, a już jakiś czas temu obiecałem jej, że ją odwiedzę. 
   Co u mnie? Nic ciekawego, bez Ciebie obok wszystko jest takie samo. Nie martw się o mnie, niebawem Cię odwiedzę, przytulę do siebie i będziemy tak leżeli cały dzień, jeśli tylko chcesz.
Twój Ksawery 

__________________

Z  urodzinowymi życzeniami dla Domi. Byś zawsze była taka, jaka jesteś. Uśmiechała się, była tą samą dziewczyną, co jesteś. Aby wszystkie twoje marzenia się spełniły. Żeby ludzie, których masz obok zawsze byli Ci wierni i nigdy nie zostawili Cię, bo naprawdę jesteś cudowną osobą i żałuję, że mając Cię przez 3 lata w klasie tak naprawdę zaczęłyśmy rozmawiać ze sobą na samym końcu. 
Żebyś czasem nie zwariowała w tym Liceum, bo nie możesz się zmieniać, masz być taka, jaka jesteś. A jeśli już tak koniecznie chcesz się zmieniać, to tylko i wyłącznie na lepsze.

Zostały mi w zapasie tylko dwa rozdziały, ale w środę jadę do Poznania. Więc może wymyślę coś nowego? Zostawiam was z tym rozdziałem, czekajcie, na to, co będzie dalej. 

Pozdrawiam, Irmina.

A jak ktoś ma pytania, to zapraszam TU 

piątek, 20 lipca 2012

Rozdział 11.



Warszawa, 29 lipca 2009 rok

Cześć Mila, 


   Kolejne dni z tobą sprawiły, że jestem naprawdę szczęśliwy. Pokochałem twój uśmiech, każdy twój gest. Uwielbiam momenty, gdy się złościsz, aby chwilę później rzucać się na mnie ze śmiechem. Chciałbym, aby przyjęli Cię do którejś z uczelni w Warszawie, jakie znaleźliśmy i wysłaliśmy twoje zgłoszenie. Wierze głęboko w to, że za parę dni otrzymasz pozytywną odpowiedź, a wtedy będziemy tak blisko siebie.
   Problem jest w tym miejscu, że gdy będziemy już tak blisko siebie, to nie będę miał już listów od Ciebie, bo ty będziesz obok. Jaki miałoby sens pisanie do siebie listów, gdy będzie się mieszkało w tym samym miejscu? Chyba, że jednak szukasz mieszkania w Warszawie, chociaż mówiłem Ci, co o tym sądzę. Mi wcale nie przeszkadzało by, gdybyś zajęła wolny pokój w moim mieszkaniu, w końcu miałbym pretekst, aby wreszcie je urządzić. Ale nic na siłę. 
  Poznań to cudowne miasto. Chyba miałaś racje w pierwszym liście, twierdząc, że bardziej przyjazne dla turystów. Nie miałem problemu się w nim odnaleźć, sama widziałaś, że drugiego dnia już wiedziałem doskonale, gdzie wysiadamy i którą ulicą dojść nad nasze miejsce nad Wartą. Albo jak na Stary Rynek dojść z dworca PKP. Widzisz, mam dobrą pamięć, do twojego mieszkania też sam trafię, jeśli będzie trzeba. 
  Wiesz... chciałbym móc Ci coś powiedzieć, ale muszę poczekać do kolejnego spotkania. Mam nadzieję, że nastąpi ono niebawem. Jeśli nie to trudno, poczekam. Byle bym się doczekał, to najważniejsze. 
   Lubię wieczory obok Ciebie, na ostatnim piętrze 13 piętrowego budynku, na twoim balkonie. Lubię, gdy usypiasz w moich ramionach, okryta kocem, a ja mogę wpatrywać się w twoją anielską twarz z uśmiechem. 
   Przeżyjmy to jeszcze raz...


Całuję, 
Ksaw


~~~~


Obejmował ją w pasie i razem czekali do dwunastej, aby zobaczyć słynne koziołki. Ksawery nie miał nawet pojęcia, że właśnie w tej chwili spełnia się jedno z marzeń Emilki.
-Zawsze przychodziłam tu sama, wiesz? I nie widziałam tu nic magicznego, dziś jest inaczej.
-Wystarczyło, że jestem obok, hmmm?
-Gdy ty jesteś obok wszystko jest zupełnie inne.
-Lepsze?
-Jak najbardziej Ksawery.-wtuliła się w niego.
-Lubię, jak się do mnie przytulasz.
-A ja lubię się do Ciebie przytulać. Czuję się wtedy bezpieczna.
-I zawsze tak będzie.


~~~~


-Wiesz, zdecydowanie wolę moją Wisłę.-stwierdził bawiąc się jej włosami.
-A ja kocham moją Wartę, co teraz?-zapytała ze śmiechem.
-Wykopiemy wielki korytarz i połączymy te dwie rzeki i będziemy leżeć tak przy ich złączeniu.-stwierdził.-Ja będę miał moją Wisłę, ty Watrę i wszyscy będą żyli długo i szczęśliwie.
-Szkoda, że nie wszystkie marzenia da się spełnić.
-A kto powiedział, że się nie uda? Dla Ciebie zrobię wszystko....
-... tylko nie uda Ci się połączyć Wisły i Warty.-stwierdziła pstrykając go w nos.-Wystarczy mi, że mam Ciebie. Może ty przywykniesz do Warty, albo ja do Wisły... Jeśli polubiłam już Warszawę, to może i Wisłę polubię?.


~~~~


-Świetny masz widok z tego balkonu.
-Wiem.-ziewnęła i owinęła się kocem wtulając w chłopaka.
Nim Ksawery się obejrzał Emilka już spała. Odgarnął włosy z jej twarzy i się uśmiechnął. Kto by nie chciał, by ta chwila trwała wiecznie? On chciał, aby kiedyś było tak zawsze.
-Gdybyś tylko wiedziała, co do Ciebie czuję.-szepnął i ucałował jej czoło. Poprawił koc i spojrzał przed siebie.
To był ostatni wieczór, jaki spędzał w Poznaniu.

~~~~

Poznań, 4 sierpnia 2009 rok


Witaj Ksaw;

   Znalazłam mieszkanie w Warszawie, dostałam się na studia. Czy to nie cudowne? Będziemy teraz tak blisko siebie. Będziesz musiał mi pokazać Warszawę tak, abym się nie zgubiła. 
   Nie miej mi za złe, że chcę mieszkać sama. Nie znam Cię na tyle, aby z tobą zamieszkać. W końcu parę lat w stolicy mnie czeka, a nie chcę pewnego dnia szukać mieszkania. Także zamieszkam sama, spokojnie, dam sobie radę. Powinnam zostać Warszawianką od początku września, jeśli nic się nie zmieni. Czekaj cierpliwie, jak widzisz nie jedno, nie dwa spotkania były.. I jeszcze nie jedno będzie miało miejsce. 
    Jestem szalona, naprawdę! W tym co robię nie ma nawet odrobiny zdrowego rozsądku, wiesz? A mimo to niczym się nie przejmuje. Niech będzie, co ma być. Ja czekam na kolejne spotkanie, bo czas, który spędziłeś w Poznaniu był naprawdę cudowny.

Mila

~~~~

 -A gdy kiedyś zrobię coś, czego nie powinnam? Wybaczysz mi?
-Wszystko Ci wybaczę.
-Nawet najgorsze? 
-Nawet najgorsze, jesteś moim aniołkiem.-przytulił ją do siebie.-Nie pozwolę, by ktoś sprawił, że pewnego dnia to wszystko się skończy.
-Ale obiecujesz?
-Obiecuję Mila, obiecuję.
_______________________


Dla Domi :*

Znów dodaję wcześniej, ale jakoś szybko ulegam ludziom, więc Dominice nie potrzeba było dużo czasu, abym dodała. 

Kolejny.. ach, już nic nie mówię!


 

sobota, 14 lipca 2012

Rozdział 10.




Poznań, 6 lipca 2009 rok


Witaj Ksawery,


    Dziś to ja piszę jako pierwsza. Nie dostałam odpowiedzi na mój list, bo przecież wszystko mi powiedziałeś w trakcie naszego spotkania... A raczej kilku spotkań. Nie mogę uwierzyć, że ponad połowę mojego pobytu spędziłam z tobą. To było takie cudowne mieć Ciebie obok. Chłopaka, który zawrócił mi w głowie swoimi listami. Tak, dziś już wiem, dlaczego czasem pisałam głupoty. Albo powtarzałam to samo. Czy się zakochałam? 
   Nie mam pojęcia, czy można się zakochać w tak krótkim czasie, ale jeśli można, to chyba Cię kocham. Nigdy w życiu nie spotkałam kogoś takiego jak ty. Czuję się, jak bohaterka jakiegoś filmu, lub książki, wiesz? 
   Chciałabym móc znów wrócić do Warszawy. Nawet chyba nie wiesz, jak bardzo bym chciała. Może złoże papiery na studia zaoczne w Warszawie? Wynajmę sobie jakieś mieszkanie, chociaż już widzę te szalone ceny i będziemy mieli do siebie bliżej? Wtedy bym miała Cię na wyciągnięcie ręki.  Ale najpierw ty melduj się w Poznaniu. 
  Muszę wywołać nasze zdjęcia i powiesić je na mojej ścianie w pokoju, abym miała się do czego uśmiechać. Trudno mi wybrać jedno zdjęcie, więc będzie ich kilka, kilkanaście... Kiedyś zbankrutuje na wywoływaniu zdjęć, bo mam tyle wartych uwagi. Musiałabym wygrać parę milionów, to żyło by mi się o wiele lepiej. 
   Chyba poszukam jakiejś uczelni w Warszawie i mieszkania też. I porozmawiam z rodzicami, wiesz? Już mi się podoba myśl o studiowaniu w stolicy kraju. Nawet jeśli mam się spóźniać i gubić. I pytać o drogę ludzi, którzy się gdzieś śpieszą. Stolica naszego kraju nie może być taka zła.  Z resztą nie jest, przeżyłam w niej parę dni! Uważam to za duży sukces, wiesz? 
  Gdy piszę mam przed oczami twój uśmiech, potrafię sobie wyobrazić, co robisz, gdy czytasz poszczególne zdania. Poznałam Cię przez te parę dni jak nikogo innego. Z nikim innym nie czułam się tak dobrze, jak z tobą. Stałeś się moim ideałem, mimo wad. 
   Przyjedź do Poznania. Dasz radę jak najszybciej? Chce znów móc się do Ciebie przytulić... Chcę, żebyś był obok zawsze. Obiecaj, że zawsze będziesz....


Emillka


~~~~


Leżeli na trawie obok Wisły. Niebo rozświetlało miliony gwiazd. Ona miała głowę na jego brzuchu, a on bawił się jej włosami. Oboje się uśmiechali, a Emilka miała zamknięte oczy. Cieszyli się chwilą. Chcieli, by ta trwała wiecznie.
-Obiecaj, że kiedyś też tak będzie.
-Obiecuję. Kiedyś będziemy tak leżeli codziennie, nie przejmując się niczym innym. Tylko ty i ja. Obiecuję Ci to Mila.
Podniosła głową i spojrzała na Ksawerego. Chciała wierzyć jego słowom. Tak bardzo chciała wierzyć, że jeszcze kiedyś spędzą tak wieczór.
-Chciałabym, abyś był zawsze obok. I tak bardzo żałuję, że za parę dni wrócę do Poznania, gdzie znów będę sama.
Usiadł i przytulił ją do siebie całując w czoło.
-Kiedyś tak będzie. Obiecuję ci to Mila, naprawdę ci to obiecuję. Jesteś moim Aniołem i Gwiazdką. Dla Ciebie zrobię wszystko.
Było niczym jak w bajce. Dwójka zakochanych, która chciała wierzyć, że nie ma barier nie do pokonania. Chcieli, by zawsze było tak, jak tego zapragną. Mieli być tylko oni i nic więcej,.

~~~

-Stadion Legii? Chyba oszalałeś!-niemalże zawołała widząc przed sobą to, o czym wspomniała.-Mam na sobie niebieską koszulkę z widokiem na poznański stadion...
-...och, gdybyś mi dała dojść do słowa, to byś wiedziała, po co Cię tu zabrałem.-zaśmiał się.-Nigdy nie chciałaś zrobić czegoś zakazanego?
-Nie rozumiem?
-Doskonale wiem, że w torebce masz szalik Lechowy, z którym się nie rozstajesz od przyjazdu tutaj.  Nie myślałaś nigdy o zdjęciu przed stadionem największego przeciwnika twojej ukochanej drużyny?
-Czyś ty oszalał?
-Nawet jeśli, to tylko przez Ciebie śliczna.-wyszczerzył się i wziął od niej aparat.-Wyciągaj szybciutko szaliczek i robimy śliczne zdjęcie.
Popatrzyła na niego i ze śmiechem wyciągała szalik z torebki. Nie miała pojęcia, że on wie, że posiada owy szalik. Trzymała go w rękach nad sobą, a on zrobił zdjęcie. Owinęła następnie nim szyję, a Ksawery zrobił kolejne zdjęcie. Nim zdążyła go ściągnąć objął ją w pasie jedną ręką i zrobił im zdjęcie z góry. Znów się zaśmiała.
-Uwielbiam, gdy się śmiejesz.-stwierdził oddając jej aparat i ściągając z jej szyi szalik.-Mogłabyś się śmiać cały czas, wiesz?
-A ty wiesz, że lubię, gdy jesteś obok?
-A ty wiesz, że śpisz dziś u mnie?
-Hę?
-Mam fajny film, obejrzelibyśmy. Napisz do Klaudii, że.. w sumie wymyśl coś, spędźmy ten wieczór razem. Mam wolną kanapę, prześpię się ma niej, a tobie użyczę moje łóżko.
-Czy ty naprawdę oszalałeś?
-Tylko przez Ciebie, tylko przez Ciebie.

~~~~

-Nie możesz zostać? Sama mówiłaś, że mam wygodne łóżko... masz wakacje, parę dni dłużej nie zaszkodzi.
-Wiesz doskonale, że muszę wracać, nie utrudniaj mi tego Ksaw.-ucałowała go w policzek.-Bardzo chciałabym zostać, ale muszę wracać do Poznania...
-Naprawdę nie możesz...?
-Ksaw...-szepnęła.-Nie utrudniaj mi, proszę. Jeśli nie wyjadę teraz, to będzie mi trudniej... Obiecaj, że teraz ty do mnie przyjedziesz. Mam wygodne łóżko, chętnie Ci go odstą....
-O nie, jeśli już mam u Ciebie nocować, to śpię na kanapie.-oznajmił twardo i ujął jej twarz w dłonie.-Nigdy bym nie pomyślał, że poznam dziewczynę moich snów na tym dworcu...
-Emila, pożegnaj się, zaraz pociąg odjeżdża!-usłyszeli wesoły krzyk Klaudii z pociągu.
-Sam widzisz, że muszę....-szepnęła smutno.-Jeszcze się zobaczymy Ksaw. Czekam na Ciebie w Poznaniu.
Ucałował ją szybko w czoło i przytulił do siebie.
-Idź już.-mruknął w jej szyję.-Inaczej nigdy Cię nie puszczę.
-Do zobaczenia Ksaw.- ucałowała jeszcze raz jego policzek i wbiegła do pociągu. Zdążyła zając miejsce w swoim przedziale i pociąg ruszył. Wpatrywała się coraz mniej widoczną sylwetkę chłopaka. Już za nim tęskniła.

~~~~

Warszawa, 10 lipca 2009 rok

Cześć Mila,


    Ty napisałaś pierwsza, ja nie potrafiłem ubrać w słowa tego, co chciałbym Ci przekazać. Przez te parę dni stałaś mi się naprawdę bliska. Lubiłem móc się do Ciebie przytulić, albo od tak ucałować Cię w czoło. Byłeś taka mała i bezbronna. Chciałbym móc Cię obronić przed całym światem. 
   Nie mam pojęcia, czy można się zakochać w tak krótkim czasie. Wiedz jednak, że jeśli można, to ja również coś do Ciebie czuję. Mogę przyjechać za tydzień, 17 lipca? Zostanę na tak długo, jak zechcesz mnie w swoim mieszkaniu, jeśli oczywiście chcesz mnie w nim na parę dni. 
   Jeśli jesteśmy szaleni, to nic nie szkodzi. Lubię czasami robić coś, czego ktoś inny by nie zrobił. Nie lubię podążać za tłumem, wole robić to, co chcę. A chcę Cię znów zobaczyć, jeśli tylko masz czas i chęci.
   Oglądam nasze zdjęcia, które wywołałem i nie mogę uwierzyć, że to wszystko się wydarzyło. Jednak te zdjęcia pokazują mi, że to wcale nie był sen. I cieszę się, że to wszystko miało miejsce.
  Chcę znów Cię zobaczyć. Proszę powiedz, że masz czas 17 lipca. I później... Bo nie wiem, czy wytrzymam dłużej bez Ciebie. Dałem radę 21 lat nie znając Ciebie, ale teraz, gdy wiem, że jest ktoś taki jak ty, to chciałbym móc Cię mieć 24 godziny na dobę, siedem dni w tygodniu ,365 dni w roku obok siebie.  
  Tęsknie za tobą, wiesz? Złóż papiery na uczelnie w Warszawie, mieszkać możesz u mnie, wiesz? Kupi się jakieś dodatkowe łóżko, choć kto wie, może nie będzie potrzebne. 
  Jeśli możesz, to napisz mi sms'a z odpowiedzią, czy mogę przyjechać tego 17 lipca, czy nie. Abym po prostu wiedział, czy mam załatwiać sobie wszystko, czy to nie ma sensu.


Ściskam i Całuję,
Twój Ksaw

____________________

 No dobra, dobra. Macie wcześniej, niech stracę. Ale kolejny nie tak szybko, o nie! Mam tylko 3 rozdziały jeszcze i to niezbyt dobre, także no.

 Pozdrawiam

wtorek, 10 lipca 2012

Rozdział 9.




Warszawa, 16 czerwca 2009 rok

Cześć Emilko,

  Dostałem twój list dziś i od razu odpisuję. To co, że właśnie olewam jakieś ostatnie wykłady. Pierwszy raz mi się zdarza, więc wielkiego problemu nie będzie, a jak nie, to coś wymyślę. Wolę pisać listy do Ciebie, niż spędzać czas na nudnych wykładach.
 Młodsze kuzynostwo czasem bywa naprawdę natrętne, ale fajnie je mieć. Mimo, że trzeba im poświęcać sporo czasu.  
   Miejsce na spotkanie? Starówka, Plan Kultury i Nauki... Jakieś miejsce nas Wisłą. Pałac Prezydencki? Nie, to ostatnie to nie. Jakiś ogród Botaniczny? Albo kawiarnia? Naprawdę miejsc w Warszawie jest tyle, że trudno wybrać. Tym bardziej, że nie mam pojęcia, w której części miasta mieszka wujek twojej koleżanki, Klaudii, więc trudno mi coś wybrać. Nie chcę, abyś się zgubiła po drodze, jeśli miałabyś do przejechania sporą cześć miasta. Park Linowy? Ogród Zoologiczny? Park Agrykola? Cytadela? Łazienki Królewskie? 
   To jeszcze tydzień i się widzimy. Jak ten czas szybko mija. Nim się obejrzę, a Cię zobaczę. Taką piękną, uroczą, kochaną i śliczną na przeciwko mnie. Nie będę mógł oderwać od Ciebie wzroku. 
   Wiesz Emilko, to będzie naprawdę miły dzień, gdy Cię zobaczę. W końcu nie codziennie widuje się gwiazdy z nieba na ziemi. A ja będę miał Ciebie. Na parę dni w mojej Warszawie.
  Do zobaczenia Piękna, coraz mniej dni... Coraz bliżej spotkania. Coraz mniej czasu do zobaczenia Ciebie.


Pozdrawiam, 
Ksawery




~~~~




Poznań, 20 czerwca 2009 rok

Cześć Ksawery,


   Nawet nie wiesz, jak nie mogę się doczekać tego spotkania. Jej, znów piszę to samo. Przepraszam, no! Zgłupiałam przez to wszystko...
   Z tych miejsc, które mi podałeś nie potrafię wybrać żadnego wybrać. Dlaczego to Ty nie mogłeś dokonać wyboru? Mam jednak nadzieję, że Poczta Polska dostarczy Ci mój list jutro, czyli 21 czerwca, lub 22 tak, abyś wiedział, że masz wybrać miejsce sam. Najlepiej, jak zadzwonisz do mnie tego 23 czerwca około godziny 9 rano, bo wcześniej mogę jeszcze spać. Gdy zadzwonisz, to po prostu ustalimy miejsce spotkania, myślę, że tak będzie najlepiej, skoro teraz nie możemy się zdecydować - a raczej ja nie mogę! Wiesz, chciałabym, aby nasze spotkanie kiedyś było miłym wspomnieniem. Bo wspomnienia są naprawdę świetne, zwłaszcza gdy kojarzą się nam z osobą, którą lubimy.
   Ksawery, obiecaj mi, że cokolwiek by się nie stało, to nadal będziemy pisać do siebie listy. Nawet' jeśli będzie to w dalekiej przyszłości. Nie chciałabym stracić przyjaciela przez jakąś głupotę. Po prostu mi to obiecaj, dobrze? Nawet, jeśli tak nie będzie, to proszę, obiecaj mi.
   Pokażesz mi te miejsca, których zdjęcia dostaję od Ciebie z każdym listem? Chciałabym je zobaczyć. Bo chyba masz ochotę spotkać się ze mną więcej, niż jeden raz? Odpowiesz mi na to pytanie za 3 dni. 
   Nie wiem, co mam jeszcze pisać, choć tak wiele bym chciała Ci przekazać przed naszym spotkaniem. Boję się czegoś. Tylko czego? Sama nie znam odpowiedzi na to pytanie. Może poznam je, gdy się spotkamy? 


Do zobaczenia.



~~~

Trzy miesiące. Tyle zajęło nam pisanie listów przed pierwszym naszym spotkaniem, w czasie którego mieliśmy porozmawiać. 9 listów. Dużo, czy mało? Wtedy Ksawery był dla mnie wielką niewiadomą. Pisał o sobie. Ale ja nie wiedziałam, jak to będzie wyglądało, gdy stanę obok niego i będziemy mieli ze sobą rozmawiać, spędzić wspólnie parę godzin. 
Chciałam tego spotkania wtedy, choć się bałam. Czego? Wtedy nie potrafiłam odpowiedzieć na to pytanie, naprawdę. Dziś doskonale zdaje sobie sprawę z tego, jaka odpowiedź była. 
90 dni, czy to dużo? Wtedy nie było to wiele, nie mieliśmy okazji się poznać. Listy to nie była rozmowa w cztery oczy. 

~~~~

Pamiętam, jak czekałem na nasze pierwsze spotkanie. Wieczorami leżałem w łóżku i marzyłem o tym, jak to będzie. Emilia była mi bliska, mimo, iż jej nie znałem. Chciałem, aby nasze spotkanie było idealne. Chciałem ją oczarować. Podobała mi się. Wtedy, gdy ją ujrzałem po raz pierwszy spodobała mi się. Gdy wypadł jej dowód w pierwszej chwili chciałem za nią zawołać, jednak nie zrobiłem tego. 
Czekałem na nasze spotkanie od pierwszego listu, jaki mi wysłała. Wcale nie miałem pewności, że odpisze. Ani nie mogłem być pewnym, że się spotkamy. Ale jednak tak się stało. 
Czy żałuję dziś, że ją poznałem?
______________

Technikum informatyczne, 31 osób, 29 chłopaków, 2 dziewczyny... Pozdrawiam!

W kolejnym spotkanie Ksawa i Mili, który za jakiś tydzień.

Miłych wakacji!

 

środa, 4 lipca 2012

Rozdział 8.




Warszawa, 6 czerwca 2009 rok

Witaj Emilko,

   Obiecałaś, że się spotkamy i cieszę się, że tak się stanie. Mogę odliczać dni do momentu, aż Cię zobaczę.
   Mogę Cię zapewnić, że nie jestem seryjnym mordercą. Wyglądam tak jak na zdjęciu, chyba, że trochę przytyłem, zdarza się, jak cały dzień jeździ się komunikacją miejską. Wysłałem Ci swoje zdjęcie i nie jestem facetem po pięćdziesiątce. Naprawdę masz niezłą wyobraźnie, ale spokojnie, nic się nie dzieje. 
  Ciesz się, że masz rodzinę porozrzucaną po Polsce. Darmowe nocleg w wakacje - marzenie niejednego studenta. Ja mogę sobie jedynie pozwolić na jazdę do Olsztyna i Radomia. A ty sobie pojedziesz do Gdańska - to nie fair. Też bym tak chciał, wiesz? Ja zwiedziłem z ojcem świat w wakacje, ale w sumie to nie to samo. Zawsze musiałem się męczyć z językiem, żeby z kimkolwiek się dogadać. 
   Nie bój się, zadzwonię tak jak prosiłaś, 23 czerwca. Dotrzymuję słowa, już to pisałem, więc poczekam do tego dnia, aby móc usłyszeć Twój głos. Ciekawi mnie, jaki on jest. Na pewno melodyjny i przyjemny do słuchania. Póki co zostajemy przy listach, które uwielbiam pisać, ale i uwielbiam dostawać od Ciebie.
  Nie mogę uwierzyć, że Cię zobaczę. Czekam na dwudziesty trzeci dzień czerwca z utęsknieniem. Tyle chce Ci pokazać. 
   Teraz niech czas mija jak najszybciej... Niech te dni i noce lecą tak szybko, jak ptaki. Niech znikają tak szybko, jak się pojawiają. Niech nadejdzie już dzień naszego spotkania. Wszystko będzie ładne i piękne.
  Wiesz, lubię patrzeć w twoje zdjęcie. Jesteś taka śliczna i urocza. I niech ten czas szybciej mija, bo ja tu zwariuje, wiesz? I też nie wiem, co się ostatnio ze mną dzieje. Chciałbym już abyś była obok, wiesz? 
  Wsiadłbym w pociąg do Poznania chociażby teraz i był obok Ciebie. Ale poczekam... Obym w tym czasie nie zrobił nic głupiego.

Pozdrawiam,
Ksawery 

~~~~

Gdańsk, 14 czerwca 2009 rok

Cześć Ksawery,

   Masz niezwykłe szczęście, że zawsze Twój list dociera do mnie dzień przed moim wyjazdem. Dzięki temu mogę go spokojnie zabrać ze sobą, przeczytać i odpisać Ci z mojego aktualnego miejsca pobytu.
   Dziś jest to Gdańsk, wspominałam Ci, że tu przyjadę. Póki co jest całkiem dobrze, chociaż nie lubię dzieci mojego wujka. Nie nazwę ich kuzynostwem, ponieważ działają mi na nerwy tak, jak nikt inny. Muszę z nimi wszędzie chodzić, zamiast spokojnie zwiedzić miasto, leżeć na plaży i się opalać... Czy oni nie mogą być starsi?Było by mi o wiele łatwiej, naprawdę.
   Gdy piszę ten list jest pierwsza w nocy i to chyba jedyna pora, o której mogę do Ciebie pisać nie bojąc się o to, że zaraz wpadnie Zuzia, która ma 7 lat, albo Michaś, który ma 5 lat i będą pytać, co robię. A jestem tu trzeci.. czwarty dzień i naprawdę nie wiem, jak ja tu wytrzymuję! Teraz jednak wszyscy śpią, a ja nareszcie mogę pisać, pisać i pisać!
   Wiesz, naprawdę chcę 23 czerwca! Jestem szalona, ale naprawdę nie mogę się doczekać dnia, aż Cię zobaczę! Nie wiem, jak to będzie wyglądało, ale naprawdę chcę. Znowu się chyba powtarzam, ale.... nie wiem, co się ze mną dzieje. Nadal nie wiem...
   Ksawery, gdzie my się w ogóle spotkamy, gdy będę w Warszawie? Trzeba ustalić miejsce, najlepiej takie, gdzie nie ma zbyt wielu ludzi i gdzie trafię. Bo nie chcę się zgubić po drodze, ani nie mam ochoty pytać ludzi, jak dotrzeć na miejsce spotkania. Od razu mówię, że twój przyjazd po mnie nie wchodzi w grę. Nie chcę, aby Klaudia i reszta Cię poznali przede mną. Bo oni nawet nie wiedzą, że chce się z Tobą spotkać. Powiem im. ale nie wcześniej, niż będzie trzeba, bo będą o zbyt wiele pytać. A ja nie chcę się im spowiadać. Mam nadzieję, że mnie rozumiesz.
  Za trzy, a właściwie to dwa dni, czyli 17 czerwca wracam do Poznania. Nie wiem, czy to tego czasu dostanę jeszcze od Ciebie jakiś list, chociaż muszę dostać, aby ustalić miejsce spotkania! Czekam na szybką odpowiedź! Może list będzie czekał na mnie kolejnego dnia, gdy wrócę do domu? Zobaczymy, jak szybka jest Poczta Polska, w końcu specjalnie wyślę priorytetem list. 

Pozdrawiam z nad morza,
Emilia 

________________

Rozdziały dodaję raz w tygodniu w wakacje. Nie podaję kiedy - proszę cierpliwie czekać (chociaż zawsze tę parę osób cierpliwie czeka, bo nikt nie ubiega się o nowy rozdział!). 


Coraz bliżej spotkanie naszych bohaterów, jak sądzicie, jak będą się wtedy zachowywać?